Do zjazdu A3C pozostało
Zjazd trwa :D

Adwokat

O wszystkim i niczym.
Posty: 102 • Strona 9 z 111 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 22 sty 2018, o 21:01

Stało się: Izrael stworzył swój własny program kosmiczny. No i polecieli ci dzielni astronauci w swej koszernej rakiecie. Nowoczesna technologia, lecą niebywale szybko, mijają kolejne planety, gwiazdy, czasem zdarzy się jakaś mgławica... W pewnym momencie są już tak daleko, że pojawiają się masy antymaterii. Nic to, lecą dalej, mijając antygalaktyki, antygwiazdy... Patrzą- antyplaneta. Lądujemy- pada decyzja. I wylądowali na antypolanie. Rozglądają się, a na skraju antypolany, pod antylasem stoi sobie antydomek. Antydym leci z antykomina, pewnie zamieszkany. Podchodzą blizej, zaglądają przez antyokno- pustka. Chwytają antyklamkę, otwierają antydrzwi, a w antysalonie, przy antystole siedzą antysemici.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez Koxxus » 23 sty 2018, o 10:29

U nas na zmechu było inaczej. Kiedys przyjechał do nas WAT, to myslelesimy że to objazdowy zespół country przyjechał na powitanie wiosny.

Okazało się, że przyjechali na wspólne ćwiczenia - z gumowym karabinami.
Nie wiedzieliśmy co zrobić, bo było dużo ślepej amunicji - taki przepych. No a Wat kupił plastikowe taśmy z amunicja i obwineli się nimi jak Rambo - wtedy jeszcze o ASG nikt nie słyszał. To nie wszystko. Jeden miał taki laser z bazaru przyklejony na taśmę, a inny przy udzie pistolet na strzałki z przyssawkami, tylko przyssawki zdjęte.

Mówili wszyscy, że najważniejsze to przyzwyczajać się, że mają coś przy sobie, a dla nas to był pluton z gumowymi dildami. W dodatku byli na piątym roku i przykechali z walizkami na kółkach, bo mówili że plecak obciąża kręgosłup.
Nastąpił ten dzień ćwiczeń, mieliśmy się dobrać w teamy i zgłosić swój skład do instruktora. Oczywiście Waciaki jak usłyszeli słowo team, to złapali się za ręce jak dzieci z przedszkola na wycieczce. Widać było, że sprawiało im to przyjemność.

Nie wiedzieliśmy jak zorganizować wspólne ćwiczenie Z Dildos Team (tak ich nazwaliśmy oficjalnie, a oni byli dumni), ale mój kolega wpadł na pomysł. Stwierdziliśmy, że sytuacja taktyczna będzie zakładała działanie w terenie zurbanizowanym. Stworzylsimy prowizoryczne wioski a z Waciakow zrobiliśmy zamieszkujące tak kobiety i dzieci - no bo mężczyźni poszli na wojnę. Dziwne to było, gdy klocili się między sobą, kto wlozy burke zrobioną z poszewki poduszki, ale gdy podl pomysł, że trzeba stworzyć stado kóz, to pięciu z nich padło na czworaka i zaczęło wydawać z siebie dziwne dźwięki "meeee, bee". Daliśmy im te szare koce i mieliśmy cała wioskę w komplecie.

Do ćwiczeń zostało 10 najtwardszych, choć ciężko im było wytłumaczyć, że podczas działania muszą puścić swoje ręce.
Zaczynaliśmy akcje, para szperaczy z Waciakow na czole miała robic swoje. Instrktor wprowadził w sytuację, że jeden dostał w szyję. I tu całe ćwiczenie szlag trafił. Podbiegl do niego drugi Waciak i założył mu opaskę uciskowa na szyi. Tamten posiniał i zemdlał.
Stwierdziliśmy między sobą, że to nie ma sensu, natomiast dla Waciakow bilismy brawo aby im nie było przykro. Poszliśmy poinformować tych co byli w wiosce, że jest już koniec ćwiczenia. Co zostaliśmy? Jeden Waciak w burce udawał że doi kozę, a pozostali przebrani czekali na swoją kolej.
Instruktor o mało nie dostał zawału gdy to zobaczył.

Ostatni dzień - impreza pożegnalna.
Waciaki poprosili czy możemy pokazać im na odchodne prawdziwa broń i amunicję. Pokazaliśmy im szkolny przekrój AKMS i szkolna amunicję. Nie zaczaili co mają w rękach i pytali czy broń jest załadowana.
Na odchodne, kolega mrugajac do naszego dowodcy powiedziel, czy możemy zabrać Waciakow na garaże i pokazać im BWP. W istocie był to przerobiony kontener na śmieci, który robil za imitacje celu. Gdy Waciaki zobaczyli "BWP" nastąpiła euforia jak w Disneylandzie. Każdy krzyczał "ja pierwszy, ja pierwszy". Robili sobie zdjęcia i mówili, że na WAT im nie uwierzą.
Patrząc na to poczulismy się jakbyśmy robili unitarke dla młodego rocznika.
Rzuciłem do kolegi: dajmy im po naszej "Wosce" i powiedzmy, że jak przyczepia to sobie na noc w miejsce tej blaszki "WAT", to kiedyś też zostaną żołnierzami. Tak zrobilsimy.
Jeden się rozplakal a dwóch posikalo że szczęścia, inni zaniemowili.
Do tej pory słyszymy historie, że na WAT organizowane są zawody o "Woske" że Zmechu. Niektórzy podobno nigdy jej nie oddali i będąc nawet oficerami starszymi, co noc przypinają ja do munduru XD
Koxxus
Avatar użytkownika

Posty: 351
Dołączył(a): 12 sie 2015, o 16:49
Lokalizacja: 21°10'E, 51°24'N

Re: Adwokat

Postprzez Order » 23 sty 2018, o 10:35

graj w konterstrajka w kafejce
wróć do domu
włącz tv
pierwsza wieża płonie
po 5 sekundach wpierdala się drugi samolot
hehe jaki fajny film
prezenterka płacze
o kurdebele to tvn24
o kurwancka to nie film
mame mame chodź szybko wojna mocno xD
zaraz dzwoni wujek foliarz, który co roku przepowiada wojnę z rosją albo koniec świata i ma na działce przygotowaną piwnicę z zaopatrzeniem na takie okazje
MATI SZYPKO PAKUJCIE SIĘ Z MAMO BĘDĘ PO WAS ZA 5 MINUT UCIEKAMY BO TRZECIA WOJNA
za 5 minut wujek jest pod domem w seicento wypakowanym dobytkiem
matka go opierdala co on odpierdala
GRAŻYNA TO NIE ŻARTY BIERZ MAŁEGO I UCIEKAMY ROZUMISZ
inba na całą ulicę
wujek jedzie sam i wraca dopiero po tygodniu z pokerową twarzą
jak z niego czasami śmiechamy co on wtedy odpierdolił to mówi tylko durr TEN SIE SMIEJE KTO SIE SMIEJE OSTATNI hurr
od tego czasu przepowiada wojnę z rosją albo koniec świata 3 razy częściej bo ma nadzieję, że świat się rozpierdoli i w końcu wyjdzie jego racja

Notorycznie odpierdala xD

Wtedy jeszcze było w miarę spokojnie bo wszystkie spiski i końce świata musiał wymyślać sam ale potem odkrył internety i popłynął xD

Nie wierzy w kosmitów, czwarte gęstości i ogólnie inby nadprzyrodzone tylko w różne spiski wojskowe i polityczne, ewentualnie katastrofy naturalne. Jak na wiosnę w telewizji mówią, że gdzieś poziom wody osiągnął stan alarmowy to on już ręce zaciera z podniecenia, że może w końcu będzie ultra powódź co rozpierdoli całą Polskę i ponton przenosi z piwnicy do mieszkania.

Jego najczęstszym tekstem, wtrącanym właściwie w każdej dyskusji jest "jak to wszystko pierdolnie", odmieniane przez wszystkie czasy i przypadki.

" no zobaczysz mati jak to wszystko pierdolnie
czekajcie tylko, jak to wszystko pierdolnie
tylko patrzeć jak to wszystko pierdolnie
na Ukrainie czołgi, zaraz to wszystko pierdolnie
na Islandii wulkan wybuchł, mówiłem, że to wszystko pierdolnie
nooo, teraz to już na pewno to wszystko pierdolnie
a nie mówiłem, że to wszystko pierdolnie?"

Wspominałem, że swoją główną kwaterę dowodzenia zagładą rodzaju ludzkiego ma na działce. Kilka razy tam byłem, kurwa, co tam się odpierdala to ja nawet nie, domek tak zajebany sprzętem i jedzeniem, że ledwo można przejść. Była taka komórka koło domku gdzie chowałem rower. Raz tam przyjechaliśmy, idę rower wstawić a tam 100 kilo ryżu i piramida z konserw. I chuj, rower na deszczu musiał stać.

Z tym jedzeniem to go raz strolowałem xD Kupił gdzieś na przecenie 10 kilo mleka w proszku.

" Herp Mati promocja była a to niezbędne do przetrwania zobaczysz jak to wszystko pierdolnie to ludzie będą korę z drzew jedli a my sobie będziemy kakao pili hehe patrz jaką wujek ma głowę
Ale wujek, pomyśl, przecież ci co pociągają za sznurki głupi nie są, nie dawali by tak tanio mleka w proszku bo przecież im zależy żeby jak najmniej osób przeżyło bo wtedy więcej zasobów dla nich itd.
Kurwancka nie pomyślałem, masz rację, skurwysyny jebane otruć mnie pewnie chciały. Wyrabiasz się młody, wyrabiasz hehe już nie masz tak zielono w głowie"

I 10 kilo mleka wyjebał do rzeczki przy działce xD
Oczywiście chciał też kiedyś się porządnie uzbroić na koniec świata i wystąpił o pozwolenie na broń ale nie przeszedł testów psychologicznych bo nawkręcał tam tych swoich historii. W kole myśliwskim to samo xD pewnie wyglądało to tak

" No to na co chce pan polować?
Panie, jak to wszystko pierdolnie, to przede wszystkim do ludzi będę strzelał co mi będą chcieli mleko w proszku zajebać"

Musiał się więc zbroić sam. Ma bagnet co jeszcze z wojska przyniósł, procę wędkarską i taki chujowy łuk zrobiony z leszczyny i sznurka od prania. Jakby kogoś chciał tym łukiem zabić to chyba by prędzej ten ktoś zdechł ze śmiechu xD
Kiedyś zaczął wszędzie nosić ze sobą taki plecaczek. Raz mu go przynosiłem z samochodu, podnoszę - ale kurwa ciężkie. Zaglądam do środka a tam jakieś liny, konserwy, flary, apteczka, nawet taką składaną saperkę miał. Raz mi pomagał skręcać szafę u nas w domu i sobie kurewsko rozciąłem łapę śrubokrętem a nie miałem w domu opatrunków. Mówię, wujek, daj bandaż, masz w apteczce przecież. A on

" DURR MATI IDŹ PAPIEREM TOALETOWYM SE OBWIĄŻ BO JA MAM NA CZARNĄ GODZINĘ
Kurwa, wujek, teraz jest moja czarna godzina właśnie
HURR JAK CI RUSCY Z CZOŁGU NOGĘ ODSTRZELĄ I BĘDĘ CI BANDAŻEM KIKUT OBWIĄZYWAŁ TO BĘDZIESZ MI DZIĘKOWAŁ"

Pół mieszkania wtedy krwią ujebałem.
Jak się zaczęła ta cała akcja z NSA, to wujkowi oczywiście mózg zaczął inbować na temat podsłuchów i przez jakiś czas nie dało się z nim normalnie komunikować. Matka do niego dzwoni zapytać co słychać a on

" Cicho cicho nic nie mów pogadamy w cztery oczy"

Potem nam przedstawił swój specjalny szyfr, którym mieliśmy się z nim porozumiewać przez telefon. Oczywiście ten kod był chujowy tak, że ja pierdolę, na przykład "przyjdź do nas naprawić lodówkę" znaczyło żeby przyszedł do nas na obiad.
Naczytał się też jak to fejsbuk inwigiluje więc wymyślił, że przechytrzy cały światowy spisek i pokona go własną bronią. Założył na fb zupełnie legitne konto ze swoim imieniem i nazwiskiem i postował tam nieprawdziwe statusy typu

" Z BOGDANEM NA GRZYBACH POD IŁAWĄ! JEST SUPER!!!"

a tak naprawdę siedział w domu i się pewnie cieszył jaki jest sprytny bo wywiad amerykański teraz wszystkie satgówna szpiegowskie skieruje na Iławę xD
Zadawał się też z jakimiś zjebami z tych forów dla foliarzy i zmontowali jakąś ekipę wspólnego przetrwania. Polegało to na tym, że jak to wszystko pierdolnie to mają w kilku typa ustawiony punkt zbiórki u wujka na działce i razem im będzie łatwiej przetrwać. Jednak w końcu to wszystko się zjebało bo wujek raz nam się żalił, że zrobili sobie rutynowe ćwiczenia czyli każdy każdemu wysyła smsa "zaczęło się" ("to wszystko pierdolnęło" xD) i każdy ma godzinę żeby się na działce stawić z całym sprzętem. Kilku ich się tam stawiło i korzystając z okazji, że już wszyscy są na miejscu to sobie czekali na koniec świata, bo byłoby spoko jakby akurat się wydarzył bo już są na miejscu xD Koniec świata jednak jak na złość nie nadchodził więc zaczęli walić browary a potem robić jakieś ćwiczenia na przetrwanie. No i wujek ćwiczył strzelanie z procy i jakiemuś januszowi, który jest bardzo szanowanym foliarzem, zajebał kamieniem z procy prosto w czoło aż tamtego oszołomiło a potem się wkurwił i powiedział, że wujek jest pewnie agentem NWO, którego napuścili żeby zniszczyć organizację od środka poprzez zabicie (z procy na ryby xD) przywódcy xD No i wujka wyjebali z tej partyzantki i nawet dostał bana na forum.

Oczywiście nawkręcał te swoje historie też wszystkim sąsiadom i już się z niego podobno śmieją na osiedlu, ale HURR ZOBACZYMY KTO SIĘ BĘDZIE ŚMIAŁ OSTATNI DURR. Żalił się, że raz mu jakieś łebki z osiedla zrobiły dowcip: ktoś do niego zadzwonił o 1 w nocy domofonem i powiedział, że nie może zdradzić kim jest ale wykradł jakieś rządowe dokumenty i potrzebuje pomocy ale teraz nie może powiedzieć o co chodzi bo go obserwują i żeby wujek następnego dnia był wieczorem przy fontannie w takim parku. Wujek oczywiście podniecony jak ja pierdolę, nawet temat na forum założył, że będzie miał następnego dnia prawdziwą bombę. Poszedł do tego parku, nikogo nie ma tylko leży jakieś pudło - zajarany myśli, że tajne dokumenty będą w środku, otwiera, a tam nasrane xD Z tym, że wujek nie mówił, że to łebki z osiedla tylko, że jacyś agenci mu wysłali sygnał żeby nie szukał prawdy zbyt głęboko xD

Raz też jak byliśmy u niego na działce to w okolicy był jakiś obóz surwiwalowy czy coś takiego i wujek koniecznie chciał tam pojechać i zobaczyć jak to wygląda. Pojechałem z nim bo miałem 15 lat i mi powiedział, że pewnie będzie można z paintballa postrzelać. Oczywiście paintballa ni chuj nie było, za to było z 20 dzieciaków budujących szałasy i jakiś seba wychowawca przebrany za żołnierza. Wujek do niego podbija i zagaduje, że on też jest specem od surwiwalu hehe i zaczynają dyskutować. Wujek zaraz zaczął krytykować te szałasy, że gówno dają i że jak to wszystko pierdolnie to taki szałas pół minuty nie wytrzyma. Facet mu tłumaczy, że panie, to takie jajca dla dzieci są żeby się pobawiły ale do wujka nie docierało i dalej napierdala, aż w końcu postanowił za symulować falę uderzeniową bo wybuchu bomby atomowej

" NO I PATRZ PAN CO SIĘ W TYM MOMENCIE Z TAKIM SZAŁASEM DZIEJE, NO PATRZ"

i rozpierdolił jeden szałas z kopa. Dzieci kurwa płaczą a wychowawca kazał wujkowi wykurwiać bo zadzwoni po policję.
Order
Avatar użytkownika

Posty: 281
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Re: Adwokat

Postprzez Vincer » 26 sty 2018, o 00:45

Wycieczka na WAT.
Pewnego dnia dowódca plutonu przekazał nam informacje, że jedziemy na tydzień do SPA. Każdy patrzył się na siebie, bo nie wiedział o co chodzi. W sumie fajnie by było, ale przecież to niemożliwe - pomyśleliśmy. Dowódca rozglądając się po naszych zdziwionych twarzach rzucił: No na WAT jedziemy! Ale zajebiście - pomyślałem. Tylko zaraz zaraz... Po co żołnierze na WACie? No jak ro po co? Dni otwarte mają i chcą pokazać, że nie są uczelnia wojskowa tylko z nazwy i my za tych żołnierzy będziemy tam robić - Odparł dowódca. Mogliśmy im wysłać BGSy, byłaby to najbardziej wojskowa rzecz na Wacie, ale i tak nie wiedzą jak je zawiązać. Plotki chodzili, że nawet jany mają na rzepy. No nic, spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę.

Dzień pierwszy - przyjazd.

Przywitała nas grupa 5 Waciakow, która miała za zadanie zapoznać nas wstępnie że szkoła i odprowadzić do miejsc zakwaterowania. Nie wiem dlaczego mieli na sobie oporządzenie taktyczne - prawdopodobnie chcieli osłabić nasze morale, ale widząc dwóch w miękkim obuwiu (jak się okazało mieli zwolnienie lekarskie), nie zrobiło to żadnego wrażenia. Poza tym wszyscy mieli na sobie Lubawe założona odwrotnie (magazynki mieli na plecach) oraz hełmy metalowe przekręcone tył na przód. Jak nam później tłumaczyli, ich główny taktyk wymyślił jak zmylić przeciwnika aby cały czas myślał że stoimy do niego tyłem, a tak naprawdę cały czas jest pod obserwacja. No normalnie harcerstwo jakieś - pomyślałem. Pewnie do odlania się, ściągają spodnie do kostek. Popatrzyliśmy chwilą na nich, później na siebie i wzięliśmy swoje 30 kg plecaki. Waciaki mówili że mają wózek widłowy na nasze bagaże, ale zmierzyliśmy ich litościwie wzrokiem. Gdy powiedziałem do kumpla, aby wziął mój plecak bo muszę szybko skoczyć się odlać, ten bez chwili zastanowienia wziął jednym ruchem dwa plecaki po 30 kg i poszedł przed siebie. Waciaki widząc to, szeptali między sobą "wooowww jaka moc u Panów!". Przed wejściem do pokoju, zostaliśmy uprzedzeni że z racji braku lepszych miejsc, mamy trochę surowy poziom zakwaterowania tj. taki jaki ma ich I rocznik. Okej, na pewno lepsze to niż spanie w lesie na szyszkach - odparliśmy bez refleksji. Waciaki zaciekawieni tym stwierdzeniem zapytali niepewnie czy mamy na myśli bytowanie, bo oni tylko słyszeli o tym z opowiada. No raczej kur...a. Odparłem z dumą i zamknąłem drzwi za sobą. Słyszałem później tylko podekscytowane szepty za drzwiami. Jak się okazało, warunki lepsze od naszych; pokoje dwuosobowe, łóżka wygodne i nawet wanna. Był tylko jeden problem, wanna była opracowana na potrzeby WAT i miała takie jakby czujniki obecności. Wg instrukcji na ścianie woda leciała tylko wtedy, gdy dwie osoby były w środku. Miało to niby zgrywać że sobą ludzi... w teamy. Już teraz zrozumiałem, o co chodziło gdy jeden Waciak powiedział do drugiego aby nie rozpychał się nogami dzisiaj wieczorem. Długo się nie zastanawiając, szybko rozwiązaliśmy ten problem. Wyjęliśmy płyty balistyczne z naszych kamizelek i ułożyliśmy na jednym miejscu w wannie. Każdy po dwie, co dawało w sumie 4 płyty o wadze ok 40 kg, czyli tyle ile jeden Waciak na masie.

Dzień drugi - rozpoczęcie.
Wstałem rano, bo obudziły mnie dziwne dźwięki zza okna. Spojrzałem przez zasłonę i zobaczyłem zaprawę Waciakow, pierwsze 3 roczniki miały aerobik, a czwarty i piąty zumbę.

Śniadanie odpuściliśmy, bo serwowali posiłki bez glutenu i kotlety sojowe - stąd pewnie u nich te problemy z siłą. Kumpel miał kilka konserw i pasztet, co w istocie zrobiło robotę na cały dzień.

Idziemy na zajęcia aby poznać jak żyje WAT. Zaczynamy od WFu - że względu na warunki bezpieczeństwa nie zostaliśmy dopuszczeni do udziału w nim, ponieważ nikt nie miał podkolanówek uciskowych i opasek na czoło. No chuj, przynajmniej ominie nas ta parada równości - pomyślałem. Obserwowaliśmy ich w różnych ćwiczeniach, a w międzyczasie poznawaliśmy ich normy zaliczeniowe. Dziwne trochę, bo drążek robili w parach, jeden drugiemu trzymając nogi. Najlepsza para miała 10 i chwalili się że pobili o 1 swój rekord sprzed pół roku. Zapytałem jak wygląda u nich bieg, a oni odparli że mają zamiennie 3 km lub 30 sekund skakanki. Mężczyźni najczęściej wybierali skakankę. Już materace są od nich twardsze.

Taktyka - chcieliśmy porozmawiać o zasadach ubezpieczeń marszowych, ale oni upierali się, że po to chodzą w kolumnie czwórkowej i trzymają się za ręce, aby było bezpiecznie. Nie mieliśmy już pytań.

Szkolenie ogniowe - ogólnie chyba nikt tam tego nie lubił. Każdy Waciak twierdził aby ograniczyć ich strzelania z dwóch do jednego rocznie, ponieważ przez huk wystrzałów budzą się w nocy z krzykiem. Gdy jeden z naszych powiedział, że mamy kilka strzelań miesięcznie, chcieli nas poddać badaniom psychologicznym. Później pytali skąd u nas tyle ślepej amunicji biedaki, a ja na to, że już tylko z ostrej walimy, to pytali co to znaczy "ostra".

Ogólnie było jeszcze parę przedmiotów ale szkoda pisać. Jakieś gender i stosunki międzyludzkie. Akurat to ostatnie też w parach, więc udaliśmy że mamy zatrucie pokarmowe. Wróciliśmy zrezygnowani do pokoju i tam zastała nas niespodzianka. Była u nas sprzątaczka i zobaczyła pozostawione płyty balistyczne w wannie. Zawołała do pokoju wszystkich dowódców pododdziałów i oficera dyżurnego aby zapytać, co to takiego. Nikt nie widział. Zabrano je i oddano do działu badawczego. Tam praktykowali waciaki z piątego rocznika i stwierdzili że to płyty chodnikowe z betonu - nikt tam jeszcze kevlaru nie znał. Zbliżał się wieczór, dobrze że to już ostatni dzień - cieszyliśmy się wszyscy. Jeden kumpel przyglądał się w lustrze jak daleko posunął mu się spadek masy, a inny próbował zmyć z siebie pumeksem zapach tego miejsca. Bał się, że jego własny pies go zagryzie, bo nie znosił zapachu damskich perfum, a na WAT wszyscy takich używali. Nagle ktoś puka do drzwi. Okazało się, że to 5 Waciakow przyszło się pożegnać i prosić o jakieś gifty na pamiątkę. Mówili co chwilę "daaj panie" Było nam żal, więc dawaliśmy im kolejno linijkę taktyczna, to myśleli, że to do zabawy z lampką nocną i wyświetlania wzorków na ścianie. Następnie kolega dał kompas, to myśleli że to wykałaczka w środku i zbili szybkę aby wyjąć igłę magnetyczna. Zaczęło być zabawnie, ale nie pokazywaliśmy im tego, w końcu byli już doświadczeni i tuż przed promocja. Następy był lighstick, to nie wiedzieli jak go rozświetlić. Kumpel go przełamał i dał jednemu, to przez 10 minut bawili się w Harry Pottera i udawali że rzucają jakieś zaklęcia. Zostało nam już tylko kilka łusek 12,7mm jeszcze po strzelaniu na poligonie w Biedrusku ale bałem się, że sobie krzywdę zrobią. Na koniec pomyśleliśmy sobie, że trzeba też ugościć ich po zmecholsku. Wyciągnęliśmy pierwsze 0.5l, zaprosiliśmy do stołu i rozlaliśmy kolejkę. Po pierwszej zaczynali sobie wyznawać miłość, a po drugiej 2 zasnęło, a 3 się porzygało. Powiedziałem do jednego kumpla, tego od plecaka, aby wyniósł ich na korytarz. Trzech wziął pod jedną rękę a dwóch pod druga. Rzucił ich zaraz za drzwiami i wsadził im do kieszeni po lightsticku, aby myśleli że rzucili zaklęcie na przeniesienie w czasie i przestrzeni. Leżeli tak jeszcze rano jak zbieraliśmy się do wyjazdu. Gdy wsiadaliśmy do autobusu, zrobili dla nas defiladę cała szkoła. Połowa zapierdalała na misia. Dobrze ze to już koniec.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Vincer
Młodszy chorąży
Avatar użytkownika
Młodszy chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 615
Dołączył(a): 7 sie 2016, o 20:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 8 lut 2018, o 15:38

Wyobrażacie sobie jakiegoś poważnego człowieka z cywilizowanego kraju jedzącego kurwa polackiego pączka? xD o kurwa wyobraźcie sobie jak taki James Bond wpierdala je pączka xD bierze wielką kupę gówna z tłuszczem do mordy, lukier mu się kruszy na garnitur, upierdala mu rękaw, dżem z środka się wylewa, nie panuje nad tym, musi szybko wpierdolić, bo się pączek cały rozpierdoli xD
a Donuta? Donuta zje sobie na spokojnie, małymi gryzami, wygląda jak człowiek jedzący deser Z KLASĄ a polak jedzący te "słodkości" to wygląda jak jaskiniowiec co dorwał się do jedzenia xD

HALINA SZYBKO ŻRYJ TEGO PONCZKA DAWAJ NASTEMPNEGO
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 14 lut 2018, o 22:23

Mój stary jest fanatykiem Jugosławii. Całe mieszkanie zajebane w portrecikach Tity - najgorsze. Kiedy jechaliśmy na wakacje, a popsuł nam się samochód, pożyczyliśmy auto od Dejana - Serba mieszkającego u nas, w Szczecinie. Wszystko okej, ale to była Zastava 750! Nas - pięciu. Mama, tata, ja - Josip, siostra Jovanka i najmłodszy braciszek: Radovan! Jeszcze nasz piesek, Vučko! No ale okej, jakoś się zmieściliśmy, ruszamy. Wyjeżdzamy, jedziemy - jakże inaczej, do Splitu. Ojciec wpisał w GPS "Split, Jugosławia" - i zdziwiony, że nic mu nie wyskakuje! Powiedział "A chuj, jedziemy na pamięć. Byłem tam dwanaście razy, to i za trzynastym trafie. Przejeżdzamy przez kolejne województwa, następnie kraje, w tle leci - a jakże inaczej Bijelo Dugme. Przy "Djurdjevanie" ojciec odleciał. Dosłownie. Zamknął oczy i zaczął śpiewać. Dopiero interwencja matki zastopowała fantazje ojca. Dojeżdżamy do granicy z Chorwacją, ojciec wychodzi, wyciąga butelkę śliwowicy i zaczyna tańczyć i polewać do pograniczników. Krzyczy "Jugoslavija! Jugoslavija!" Ci zaczynają go pałować. Chyba byli niezadowoleni z intencji ojca.

Jedziemy w kierunku Splitu, pojawia się znak zjazdu na Bihać, a tata tam zjeżdża. Mama mówi "ocipiałeś, przecież Split jest na wprost!", ojciec mówi "no ale jedziemy na zjazd miłośników Jugosławii". My na tyłach "kurwaaa nie!", ale tata robi swoje.

Dojeżdzamy do Bihacia, wchodzimy (okazało się, że niemal połowa budżetu rodzinnego została przeznaczona na bilety wstępu na to wydarzenie). Siadamy do stołu, na nim ląduje.. burek. Lubię burek, więc ucieszyłem się. Atmosfera spotkania była dość luźna i sielankowa, dużo lało się rakiji i piwa. Gospodarz wypił tak dużo, że stracił kontrolę nad światem i poszedł spać, ale to nie przeszkadzało w dobrej zabawie. OO 23:00 rozegrano igrzyska. Były różne zawody: przeciąganie liny na swoją stronę, biegi z przeszkodami, jakieś lekkie zapasy. Było spoko. Tata wygrał z jakimś Edinem z Sarajewa i było w sumie spoko. Alkohol nadal się leje, ale znienacka, koło 1:30 ktoś dosłownie chciał się "wpierdolić" na krzywy ryj. Z jednej strony: Novislav Đajić, Nikola Jorgić apelujący że "Srpska zemlja napadnuta zemlja". Na drugim froncie: Vesemir i Julia Hałaczkiewicz krzyczące "Mi smo Vojska Allahova". A na trzecim froncie:Thompson i jego banda. W lokalu, gdzie do tej pory była fajna, sielankowa atmosfera, kreują się linie frontu. Dostarczana jest broń do wszystkich stron. Każda ze stron ogłasza niepodległość, ale my, nie wiemy co robić, więc ogłaszamy neutralność, zakładamy błękitne hełmy. Próbujemy rozdzielać walczące strony, ale - po chuju to wszystko. Ojca wzięli do niewoli, matkę zgwałcili, Jovankę wydali za mąż, ja z Radovanem trafiliśmy do boszniackiej rodzinki w Srebrenicy. Piękny dzień, 1 lipca. Jak dobrze, że ONZ nas chroni przed nieprzyjacielem...
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 19 mar 2018, o 22:47

Strasznie wczoraj zachlałem. Paliłem blanty do piątej rano. Film mi się urwał jak leżałem w rurze. Teraz mnie krzyż napierdala. Trochę się przespałem, ale musiałem wstać rano bo mam obowiązki. Mam dziecko. Niektórzy mówią, że nie można chlać jak się ma dzieci, ale to nie prawda. Można, tylko trzeba wstawać rano. Na tym polega odpowiedzialność.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez misiek » 19 kwi 2018, o 21:59

Bądź mno
18 lvl
Komisja wojskowa gdzieś na Białoru... Podlasiu
"Hehe, bedo patrzeć na falusy" xDDD
"Anon Przegryw"
Wchodzisz
Nie wiesz co cie czeka
Normalne badanie, prawie jak u tej starej raszpli z medycyny pracy na początku techbazy xD
"Chory?"
Niet
"Coś boli?"
Niet
"Bierzesz jakieś leki?"
Niet
"Jakieś używki?"
Niet xDDDDD
Żeby tylko wiedzieli ile ziela wypaliłeś na ognichu w ostatni piątek xD
"Proszę porozmawiać z pułkownikiem"
Podchodzisz do biurka
"Interesuje się pan militariami?"
Jak najbardziej, lubię poszczelać w kanter strajku
"A może chciałby pan służyć ojczyźnie w wojsku?"
No myślę że to dobry sposób na zarobek
"Dobrze, to ja pana wpiszę na listę"
Ok ok xD
2 miechy chlania, ćpania i piwniczenia w gierki później
Amerykanie bombardują Syrię
3WW.png
Kurier TVP w telewizorni
"Amerykanie żądają pomocy wojsk pomocniczych"
"Armia polska ogłasza moblizację"
Dwa dni piwniczenia później
Dzwoni telefon
"Anon Przegryw?"
Da
"Mieliśmy pana na liście chętnych do służby wojskowej"
Nie pamiętam
A fakt bo żołdakowi powiedziałem że lubię poszczelać w kanter strajku xDD
"Musi się pan stawić w Biedastoku gdzie mobilizujemy wojska na wyjazd do Syrii"
ojapierdole.gif
"Oczywiście płacimy 3000 za miesiąc pobytu"
matka gotuj suszi, ojciec sprzedawaj tego gulfa, wszystko na mój koszt!
Tak, będę
Mama pakuje ci plecak
"Anonku kak ty se poradzisz na tej wojnie?"
Ojciec klepie po ramieniu
"Kurła Anon, w kuńcu tyże facet budziesz!"
Wsiadasz do gufla z ojcem
Kierunek biedastok
"Kurła, młody jo żem w myście nigdy ne był, toże budzie pierwy roz"
Ojciec ściska cię na pożegnanie
Wchodzisz do jednostki
"Godność?"
Anon Przegryw
"Proszę do sali 69"
Idziesz
Otwierasz drzwi
Okurwa.png
Ten sam pułkownik co na komisji
Dzieńdobry
"JESTEŚ TERAZ W WOJSKU! PROSZĘ MÓWIĆ DZIEŃDOBRY PANIE PUŁKOWNIKU!"
DZIEŃDOBRY PANIE PUŁKOWNIKU!
"LEPIEJ"
Wchodzi coraz więcej ludzi
Większość to takie same przegrywy jak ty
Pułkownik wstał
"DOBRA PANOWIE, JUTRO WYLATUJEMY DO SYRII, NA SZKOLENIE NIE MA CZASU, Z RESZTĄ WSZYSCY ZAZNACZYLIŚCIE ŻE INTERESUJECIE SIĘ MILITARIAMI WIĘC PODSTAWY ZNACIE"
pszypau.psd
Idziecie do koszar
Przydzielają wam pokoje
Ty i jeszcze 7 przegrywów
Wchodzicie do pokoju
Minęła godzina
Wszyscy siedzą jakby czekali na egzekucję
trza rozluźnić atmosferę
No panowie to sobie poszczelamy do kebabów
"No kurwa śmieszne, pewnie już nie wrócę do domu"
"No pojebany jakiś, pewnie sadysta"
Jeden się chichra
"No jo brocie, fest budzie"
Podbija i podaję rękę
"Mateusz, możesz godoć mati albo kosa"
Anon Przegryw, po prostu przegryw
"Malony wyjdo fest hehe"
Co to kurwa jest malony? Jakiś ukari czy co?
Chociaż ojciec też czasem na głowę malon mówi
Następnego dnia
Wsiadacie do samolotu
Znowu próbujesz rozładować napięcie
Nigdy nie latałem samolotem, a tu jeszcze do Syrii, to prawie jak wakacje
"No kurwa po chuju wakacje psychopato"
"W trumnie wrócisz zobaczymy co matka powie"
"Hehe jo, jo żech cołe życie nowet z Zalesia ni wyjechol"
Wykop wjeżdża
To jest taka miejscowość Zalesie?
"No jo"
xDDD
W czasie lotu śmieszkujesz z kosą
Okazało się że jest raperem
Zaczyna rapować
Cały samolot się chichra
Nawet ci którzy wyzywali cię od sadystów i psychopatów
Jest fajnie
Prawie jak na biwaku na koniec gimbazy
Nawet lepiej
Samolot ląduje w bazie
"DOBRA PANIENKI, DO KOSZAR I ZA 5 MINUT NA PLACU!"
Kurwa tak jak w filmach
Zostawiasz plecak, zakładasz mundur i lecisz na plac z innymi
"WIECIE PO CO TU JESTEŚCIE?"
"Coby kiebabów ustrzelić hehe"
"KTO TO POWIEDZIAŁ WYSTĄP!"
Kosa zjebany ale daje krok w przód.
"I TO JEST POSTAWA ŻOŁNIERZU!"
"Dzikuje pane generale!"
Kosa daje krok w tył
"PRZYDZIELIMY WAS DO PLUTONÓW I DRUŻYN"
Jesteś w drużynie z Kosą, ziomkiem co nazywał cię psycholem i jakimś sebkiem 1,5 metra na 1,5 metra.
"DRUŻYNA BRAVO, MACIE PIERWSZE ZADANIE"
ochuj.gif
Widzisz strach w oczach wszystkich
Sam też się trochę cykasz
Ale w końcu postrzelasz
Choć nawet broni nie miałeś w ręku xD
"WESPRZECIE PLUTON CZARNY KOGUT PRZY WYCOFYWANIU SIĘ Z AS SUWAR"
okurwa.bmp
"IDŹCIE DO MAGAZYNU PO WYPOSAŻENIE I WYRUSZAMY ZA 20 MINUT"
Wszyscy jesteście nieźle zesrani
No ale sobie postrzelasz
Jak ci kałach ręki nie upierdoli
Dają ci kałacha i 6 magazynków
Mało, raczej strzelaniny nie będzie
Do tego kilka granatów
Podchodzicie do rosomaka
O kurwa, prawie jak w battelfieldzie
Jedziecie do miasta
Jeśli miastem można nazwać kupę kamieni
War never changes
"GO GO GO"
Wyskakujecie jak poparzeni z rosomaka
Wczuwasz się w rolę
Kałach do ramienia, oko do muszki
Chyba tak to się nazywa xD
No serio jak w battelfieldzie
Podchodzicie kawałek
Jacyś żołnierze
Amerykańskie flagi
Dowódca coś szprecha po angielsku
"300 metrów dalej jest obóz który został zaatakowany przez wrogie siły"
Ty już wiesz co nastąpi
"Trzeba go odbić, jesteśmy tylko my i tych 6 amerykanów"
Chyba 7
A nie, on się wykrwawił
Nie wiesz dlaczego ale zaśmiałeś się pod nosem
Podbijacie pod obóz
Dowódca wyjmuje lornetkę
Podaje amerykanowi
Amerykanin podaje tobie
Przykładasz do oczu
1, 2, 3, 4
5, 10, 20
40, 60, 80
O CHUJ
ZE STO KEBABÓW
Panie dowódco, nie damy rady
"Ciszej żołnierzu!"
taest
"Plan jest taki, Przegryw, Kosowski, Włodkowski i Konarski zostaną tu i będą osłaniać działania dywersyjne moje i dowódcy amerykanów, zaś drużyna amerykanów zaatakuje ich w odpowiednim momencie. Jak dostaniecie sygnał to atakujecie"
TAEST
Reszta się oddala
Ty ekspert od batelfielda mówisz że potrzebujecie dowódcy
"No masz łeb na karku, w takim razie ty dowodzisz na czas nieobecności dowódcy"
Co ja?
O kurwa fajnie
Dobra podejdziemy do tego murku, osłoni nas w razie czego
Podchodzicie
Czekacie
10 minutes later
20 minutes later
wybuch.png
Ale wyjebało
1:50 słychać strzały
Widzisz amerykanów wjeżdżających do bazy
PANOWIE NAPIERDALAMY!
Wszyscy strzelają
Ty nie
O kurwa
Zabezpieczony xD
Odbezpieczasz
Strzelasz
Chyba trafiłeś
gra 1/10, nie widać trafień
Strzelasz dalej
Teraz na pewno trafiłeś
Krew polała się z kebaba prawie jak w pubgu
Widzisz jak amerykanie wchodzą coraz głębiej
Wojna cię poniosła
"KURWA PANOWIE DOJAZD!"
Przeskakujesz zza murku
Biegniesz po pustym polu z granatem w ręku
Wyciągasz zawleczkę
Rzucasz
100 punktów dla gryfindoru
Dwóch kebabów wyjebało jakby zakładali arabskie SpaceX
Biegniesz dalej
Zza muru wychyla arab
Celujesz i pociągasz za spust
Ała
Coś mnie klata boli
Patrzysz w dół
Co to to czerwone?
Upadasz na ziemię
Spoglądasz na swojego zabójcę
Widzisz miejsca gdzie trafiłeś
Jakby ta ściana kiedykolwiek żyła to już by nie żyła
Leżysz i czekasz na śmierć
Podchodzi dowódca
"Szkoda chłopaka"
"Nie do odratowania"
"Masz chłopcze jakieś ostatnie słowa"
Zastanawiasz się
Coraz mniej czasu
Widzisz już na czerwono
Prawie jak w kol of djuti hehe ghe ghe
Tak, mam
Napiszcie na moim nagrobku
W CS'ie by weszło
Czarnyekran.png
Obrazek
misiek
St Plutonowy
Avatar użytkownika
St Plutonowy

Posty: 139
Dołączył(a): 20 lip 2013, o 17:32

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 30 kwi 2018, o 16:48

wchodzi cejrowski do murzyna
-DZIEŃ DOBRY
-DZIEŃ DOBRY KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
-DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
-NO DAJ
-PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST MURZYN
-HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
-DOBRA IDZIEMY DALEJ
- O! A TU MAMY ŚCIANĘ. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO ŚCIANY POLSKICH DOMÓW? GRUBE, SOLIDNE CEGLANE.
- A TU ŚCIANA Z GUWNA. SRAJĄ DO WIADRA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z WIOSKI DO JEDNEGO I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ ZE SŁOMĄ I, UWAGA STOPIEŃ, I LEPIĄ ŚCIANY.
- I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, TANIE W BUDOWIE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W POLSCE? NO W POLSCE JAK W LESIE.

a wojciechowska, kurwa
-chlip chlip ta Kobieta ma tak ciężko
-jebana patriarchalna Afryka
-ehhh tak by sobie chciała chodzić na disco i dawać dupy
-a nie może
-dajcie wzruszającą muzykę
-trzymaj się mbubu
-będę do ciebie pisać
-kocham cię ehhh
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez Pusher » 1 maja 2018, o 21:20

Anony, ale ja jestem spierdolony. Powinienem być klasycznym przykładem przegrywa. Dziś zrobiłem coś czego będę żałował do końca swych marnych dni. Nigdy już nie wyjdę z piwnicy. Wstyd mi nie pozwoli. A może bohatyrnę?

Za nim przejdę do rzeczy to napiszę kilka słów o sobie. Mam na imię Kamil i mam 24 lata. Wychowuje mnie matka. Ojciec spadł z roweru po tym jak najebany próbował robić backfilpa na rusztowaniu. Byłem oczkiem w głowie mamemełe. Spasła mnie na świniaka i tak przez cały okres podbazy i gimbazy byłem nazywany Prosiaczek. Generalnie, kurwa matka robiła wszystko za mnie. Nawet siłą spraszała seby z klasy na moje urodziny. KUUUURWA... jak mi było wstyd.
Nie trudno się domyśleć, że nie miałem przyjaciół. Nie mówiąc już o dziewczynach.
Ale w licbazie spotkałem podobną spierdolinę do mnie, Michała. On został odrzucony przez ludzi bo był samobieżnym. I tak zaprzyjaźniliśmy się. W wielkim skrócie, spędzaliśmy większość wolnego czasu razem. Nawet teraz na studbazie. W sumie dzięki zapierdalaniu za jego wózkiem elektrycznym schudłem...
A co najważniejsze, Michał ma siostrę.
OOooooo tak! I to jaką... Każdy w was fapałby jak szalony do Milenki.

I teraz właściwa historia. Kurwa, starzy Micha i Mileny pojechali na wczasełe. Milena zrobiła inbę w domu. No i nie wypadało nie zaprosić mnie i jej brata.
Zapewne domyślacie się jak wyglądało moje imprezowani wśród śmieszków studenckików. Chujowo. Nieważne. Generalnie zostałem na noc, lekko wcięty... Michał, spał orzygany na swoim wheelczerze. I oto Milena najebana jak szpadel położyła się obok mnie. O kurwa, ale mi stanął! Kurwa anony! I wiecie co ona po omacku, chyba nie ogarniając co robi złapała mi fiutka i zwaliła. A raczej potrzymała, a ja doszedłem.
I teraz najgorsze. Byłem tak podjarany, że zrobiłem to co zawsze robię po swoich małych sukcesach. Zadzwoniłem do mamełe. Powiedziałem jej, że właśnie wygrałem życie.

A ta KURWA MOJA MATKA powiedziała, że myślała że wcześniej to już robiłęm z Michałem.
Michałem! KURWAAAAA!

IDĘ SIĘ ZAJEBAĆ
ObrazekObrazek
Pusher
Avatar użytkownika

Posty: 109
Dołączył(a): 2 lut 2017, o 19:56

Poprzednia stronaNastępna strona

Posty: 102 • Strona 9 z 111 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11

Powrót do Offtopic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość