Do zjazdu A3C pozostało
Zjazd trwa :D

Adwokat

O wszystkim i niczym.
Posty: 102 • Strona 8 z 111 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

Re: Adwokat

Postprzez AdamiX » 11 lis 2017, o 18:21

Chciałbym podzielić się z wami pięknym przemówieniem maj. Wojciecha Suchodolskiego.

O, chciałem powiedzieć, że wypuściłem.. yyy.. psa, a pies to nie koń. I po prostu chciałem wam powiedzieć, że pewna historia jest.. u koniu. Koń to jest koń. Niedźwiedzie to są niedźwiedzie. Żubry to są.. żubry? O cholera. Pies? Pies nie jest koniem, on jest zwierzyną, dobrą zwierzyną.. którą ja jego szanuję. I będę do końca życia szanował takiego psa, bo on jest wspaiały. Po prostu jego trzeba jeszcze.. ja muszę znaleźć suczke, żeby ją.. bzyknął. I chciałem wam powiedzieć.. ooo.. fajnie biega. Ja go widzę, ja nie muszę obserwować, ja nie muszę mieć rolnetki. Ja go widzę. Obserwuję co on robi. Tu się nic nie stanie nikomu.. bo to major. I po prostu.. yy. Hehe, wody trzeba pić. Jak ludzie.. przepraszam bardzo.. jak ludzie niektórzy piją piwo na przykład. Albo wodę? A wodę to.. Piesek by wskoczył do tej, fontanny. On nie chce. A Krzysztof mówi, że "Go wypuścisz? Będzie biegał. Jeszcze pogryzie fontanne". Nie da rady, bo ten pies.. Prysznic. I ogółem chciałem was wszystkich serdecznie, gorąco ja osobiście pozdrawiam, bo to ja major. Ja nie będę nakładał czapki, nie będę nakładał munduru. I nie wyjmował kasę. I ogółem chciałem wszystkich was pozdrowić.
AdamiX
St Plutonowy
Avatar użytkownika
St Plutonowy

Posty: 785
Dołączył(a): 2 paź 2014, o 10:56

Re: Adwokat

Postprzez Order » 15 lis 2017, o 15:11

Zima idzie a ja w starych adidasach już miałem dziurę taką, że można było 2 palce wsadzić więc po miesiącu wyrzeczeń dzięki którym zaoszczędziłem pieniądze, poszedłem wczoraj do galerii handlowej kupić sobie porządne buty na zimę. W sklepie CCC znalazłem pic rel. Solidne wykonanie, przystępna cena, modny wygląd- nie zastanawiałem się długo. Wróciłem z butami do domu, pochodziłem w nich po pokoju, poprzeglądałem się w lustrze i czułem dobrze. Jeszcze je solidnie zaimpregnowałem, żeby nie przepuszczały wody i się nie niszczyły.

Dzisiaj poszedłem w swoich nowych butach na uniwersytet. Czułem się dzięki nim bardziej pewny siebie, jak siedziałem na korytarzu to nogi wyciągałem daleko, żeby ludzie lepiej widzieli jakie mam eleganckie buty.
Po zajęciach czekam na przystanku na Krakowskim Przedmieściu na autobus a tu z kawiarni wychodzi znany podróżnik katolicki Wojciech Cejrowski. Elegancko ubrany a nie w jakąś tam koszulę hawajską, z egzotycznych motywów to miał tylko w ręce taki kubeczek na yerba mate.
Popatrzył się na mnie, na moje buty i podchodzi i zagaduje, czy te buty to są te z CCC za 139,00zł.
Ja mu zadowolony mówię, że tak panie Wojtku, te same dokładnie, i że miło, że pan zauważył.
Cejrowski na to powiedział tylko
>Śmieć
Mi szczęka opadła i nie wiem o co chodzi. Cejrowski pyta, którego wyrazu nie rozumiem "śmieć" czy "śmieć". No to ja mówię, że obydwa rozumiem tylko nie wiem dlaczego tak mówi. Cejrowski mówi, że dlatego, że tylko śmieć może nosić takie chujowe, biedackie buty. Że on do dzikich krajów jeździł i tam ONZ i Czerwony Krzyż takie buty przysyłał dla biednych ludzi za darmo i nawet oni nie chcieli w nich chodzić tylko wyrzucali. I że nawet było specjalne posiedzenie komisji UNICEF, że nie wolno głodnym dzieciom takich gównianych butów dawać, więc tam przestali wysyłać tylko do sklepów do Polski.
Ludzie na przystanku śmiechają pod nosami i się patrzą na moje buty, ja już gula w gardle i staram się jakoś jeden za drugim schować ale to nic nie daje. Ale jednak pomyślałem, że nie dam sobą pomiatać nawet znanemu człowiekowi i krzyczę na Wojciecha, że on sam przecież boso przez świat chodzi więc nie ma prawa się do moich butów przypierdalać.
Cejrowski w śmiech i mówi, że boso to on chodzi w eleganckich krajach zagranicznych a nie w Polsce gdzie co 5 metrów można w psie gówno wejść albo jakąś strzykawkę z HIV, i że po Polsce to on chodzi w porządnych butach i pokazuje mi swoje buty z jakimiś frendzlami, paskami, dolce&gabana i że nawet taki guzik mają, że jak go lawina przysypie w tych butach to on ten guzik naciska i go wtedy można znaleźć pod śniegiem.
Ja nie daję za wygraną i krzyczę, że przecież on jest człowiekiem wierzącym gorliwie i że Pan Jezus chodził boso albo w jakichś rozpadających się sandałach więc dlaczego on mnie obraża. Cejrowski na to, że z tymi sandałami Jezusa to lewacka propaganda II Soboru Watykańskiego i Jezus obuwie dobierał bardzo starannie, i jakby teraz zszedł na ziemię znowu i mnie w takich butach zobaczył to by mi w mordę przypierdolił.
Ja cały czerwony, nie wiem co powiedzieć, ludzie ryczą ze śmiechu a Wojtek Cejrowski mówi, żebym się zachował jak biały człowiek honoru i te buty zdejmował i wypierdolił. No to ściągam te buty, cały już zaryczany bo tak mi było ich szkoda i odkładam do kosza na śmieci na przystanku delikatnie, bo je chciałem wyjąć jak Cejrowski pójdzie.

Stoję na śniegu w samych skarpetkach, nogi aż pieką od zimna, autobus powoli nadjeżdża, chciałem szybko buty złapać i wskoczyć do środka ale jak się rzuciłem do śmietnika to Wojciech mi zagrodził drogę i powiedział, żebym miał trochę godności. Wsiadłem bosy do autobusu, przejechałem jeden przystanek, wysiadłem i biegiem lecę spowrotem buty zabrać. Grzebię w śmietniku, wszystkow wyrzucam z niego ale butów nie ma. Pytam ludzi co stali na przystanku, czy butów ktoś ze śmietnika nie zabrał a oni mówią, że tak, że znany podróżnik Wojciech Cejrowski tutaj był i wziął buty i powiedział, że jedzie na ryzykowną wyprawę do Nepalu i w sam raz będzie miał buty eleganckie i niezawodne.
A ja będę całą zimę zapierdalał w starych adidasach.






Anonki kilka dni temu opowiadałem wam jak podróżnik Wojciech Cejrowski podstępem pozbawił mnie moich butów, które wpadły mu w oko. Codziennie rano przy wyjściu z domu zimny wiatr, śnieg oraz inne zjawiska pogodowe wpadające mi do adidasa przez dziurę przypominały o tej przykrej sytuacji. Mój gniew rósł wraz z postępującym spadkiem temperatury odczuwalnej a dzisiaj już miarka się przebrała bo przez dziurę wpadł mi do buta kawałek zamarzniętego gówna psiego, który zaczął roztapiać się i śmierdzieć jak siedziałem na wykładzie. Poczułem fetor i dyskretnie popatrzyłem na podeszwy, ale były czyste, więc byłem przekonany, że ktoś inny wdepnął. Ludzie się ode mnie odsuwali przez cały dzień i dopiero po powrocie do domu zobaczyłem, że mam calutką skarpetę zanieczyszczoną. Szlag mnie trafił tak, że myślałem, że mnie normalnie odwiozą prosto do Kobierzyna, ale że jest on od Warszawy dosyć daleko to mnie nie odwieźli tylko postanowiłem pójść na policję i zgłosić przestępstwo Cejrowskiego.

Wziąłem paragon od butów i nawet pudełko całe po nich oraz katalog CCC, żeby policjanci nie mieli problemu ze zrobieniem portretu pamięciowego mojego obuwia i poszedłem na mój dzielnicowy komisariat.
W kolejce do dyżurki stało sporo osób i każdy miał bardzo długą sprawę do omówienia. Jedna staruszka zgłaszała zaginięcie psa no i policjantka jej mówi, że to trzeba gdzie indziej zrobić bo oni sprawy kryminalne prowadzą no to babcia mówi żeby chociaż plakaty porozwieszali i w telewizji po wiadomościach pokazali zdjęcie psa bo może ktoś go widział no i policjantka mówi, że zaginięciami zwierząt się nie zajmują tylko ewentualnie jakby tego psa ktoś ukradł to oni by mogli zacząć dochodzenie, na co staruszka mówi, że ona sobie jednak przypomina, że ten pies to jej nie uciekł na spacerze tylko trzech mężczyzn go wciągnęło do samochodu i odjechało z piskiem opon i wtedy policjantka ją odesłała do jakiegoś pokoju na drugim piętrze.
Potem jeszcze była kobieta, która prosiła żeby wypuścili jej syna, co go aresztowali rano, bo on by nigdy nikogo nie pobił dotkliwie bo to bardzo dobry chłopak i nawet był u pierwszej komunii kiedyś i pokazuje to zdjęcie syna z komunii i pyta, czy ta policjantka sądzi, że taki ładny chłopiec mógłby kogoś pobić tak bardzo i jeszcze ukraść telefon komórkowy. Policjantka mówi, że od sądzenia to jest sąd i oni tylko łapią ludzi a syn był poszukiwany trzy miesiące listem gończym to go złapali. Ta matka mówi, że on nie wiedział, że jest poszukiwany bo on gazet nie czyta telewizji nie ogląda tylko cały dzień siedzi z nosem w książkach taki jest pilny uczeń i jakby wiedział, to by się sam zgłosił na komisariat i kulturalnie wyjaśnił sprawę tak jak jego ojciec, który teraz jest w więzieniu, jak był poszukiwany za napady rozbojowe. Dyżurna ją odesłała z kwitkiem i w końcu była moja kolej.

No to mówię, że zostały mi skradzione buty eleganckie włoskie Gino Lanetti z CCC i znam sprawcę więc całą sprawę rozwiązałem za nich tylko trzeba pojechać do złodzieja i mu buty zabrać a ja nie wiem gdzie mieszka i sam się boję. Pokazuję policjantce gazetkę CCC i paragon i pudełko a ona mi mówi, że po pierwsze to dziwi się, że mi tak na tych butach zależy bo godzinę temu mieli delikwenta, któremu z opieki społecznej przynieśli takie właśnie buty, bo ONZ przysłał do Polski 10 kontenerów ich, żeby miał na zimę to jemu się te buty tak nie spodobały, że nimi rzucił w pracownika społecznego i mu się skroń rozcięła aż.
Po drugie to buty kosztowały 139,00zł więc to będzie tylko wykroczenie a nie przestępstwo bo przestępstwo jest jak się ukradnie za więcej niż 250zł więc nikomu się nie będzie chciało szukać i sprawa pewnie zostanie umorzona. Ja na to mówię, że kategorycznie żądam sprawiedliwości a on pyta, kto mi te buty ukradł no to mówię, że Cejrowski Wojciech urodzony w Elblągu syn Mariana. Ludzie w kolejce w śmiech i policjantka też się śmieje i już chce mnie odprawić a tu nagle taki stary policjant co przechodził akurat obok mówi, że on tego skurwysyna Cejrowskiego już od dawna chciał udupić bo on wiele lat służył Polsce Ludowej i nawet jak kręcili serial o poruczniku Borewiczu to na nim się wzorowali a Cejrowski wszystkich byłych milicjantów wyzywa od zdrajców i nie chce się odpieprzyć od generała.

Powiedział, żebym przyszedł jutro bo on teraz pracę kończy, ja mu mówię, że tu nie ma chwili do stracenia bo Cejrowski może w każdym momencie wyjechać na jakąś wyprawę i uciec do jakiegoś kraju egzotycznego, który nie ma podpisanej umowy o ekstradycję z Polską i sobie będzie tam siedział do końca życia w moich butach i szukaj wiatru w polu. Stary policjant mówi, że jak tak to tak i żebym on tylko sprawdzi gdzie Cejrowski mieszka i jedziemy zaraz. Wziął jeszcze pistolet, pałkę, kajdanki, gaz pieprzowy, paralizator i inne sprzęty żeby Wojciechowi zadać cierpienie przy zatrzymaniu i pojechaliśmy do Konstancina pod Warszawą, gdzie według dokumentów Cejrowski jest zameldowany. Dojeżdżamy pod adres podany a tam willa olbrzymia, wielka była prawie jak szkoła podstawowa do której chodziłem. Pierwowzór Borewicza dzwoni do furtki a Cejrowski przez głośniczek mówi, że on dziękuje ale zarówno nowoczesny odkurzacz jak i pościel ekologiczną już ma, na co policjant jak na filmach krzyczy, że otwierać policja. Cejrowski wychodzi z domu w majtkach samych, koszuli hawajskiej i moich butach i otwiera furtkę. Ja krzyczę, że to moje buty są i żeby oddawał a policjant krzyczy, że on mu zaraz pokaże co się robi z kontrrewolucjonistami na co Cejrowski Wojtek tylko się uśmiecha i mówi, że panowie spokojnie, zapraszam do środka, wszystko sobie wyjaśnimy. No to wchodzimy do środka a ja mu się cały czas patrzę na nogi, żeby z tymi butami niczego nie zrobił i żeby się zaraz nie okazało, że on jest boso i o żadnych butach nic nie wie. W środku przepych ogromny, wszystko wyłożone marmurem, na ścianach wiszą głowy zwierząt dzikich jak hipopotamy i nosorożce. Poszliśmy do jakiegoś pokoju i Cejrowski nas posadził przy takim stoliku zrobionego z odciętej nogi słonia i mówi do policjanta, że on mu trochę przypomina porucznika Borewicza no to policjant się trochę jakby uśmiechnął i mówi, że dobrze mu przypomina bo porucznik Borewicz był na nim wzorowany, i że on był dobrym milicjantem całe życie, bronił porządku i nie rozumie dlaczego Cejrowski ich obraża wciąż. Cejrowski zaczął się śmiać do rozpuku i mówi, że przecież z tym obrażaniem to jest taka gra, żeby skanalizować nastroje antykomunistyczne i pieniądze wyciągać, a on sam od małego władzę ludową szanował i był z nią za pan brat, że już w szkole średniej donosił do UB na solidaruchów i na przykład na Grześka Przemyka to on sam osobiście doniósł, żeby go milicjanci dopadli jak pił po maturze, i że jak on sobie inaczej wyobraża, żeby on w tamtych czasach dostawał zgody na podróże zagraniczne. Cejrowski poleciał do innego pokoju i zaraz wraca z rękami pełnymi różnych papierów i pokazuje: moja pierwsza lojalka, mój pierwszy donos, podziękowania pisemne od generała Kiszczaka itd.
Policjant mu mówi, że bardzo ładnie i docenia wszystko ale dlaczego po 1989 tak się sprzedał na co Wojciech mówi, że to wszystko tak zaplanowane, żeby z tych programów podróżniczych i publicystycznych ciągnąć pieniądze i on prawie wszystkie te pieniądze przekazuje na Stowarzyszenie Ordynacka tylko sobie tyle zostawił, żeby mieć ten dom bo nie będzie przecież mieszkał jak zwierzę w jakiejś klitce zagrzybionej jak solidaruchy. A to wszystko było w ogóle pomysłem Jurka Urbana, który tutaj mieszka przez płot i zaraz wpadnie wypić po maluchu za stare czasy no i faktycznie jak Cejrowski to mówił to przez okno zobaczyłem, że Jerzy Urban wychodzi do ogródka dom obok, włazi na drzewo przy płocie, po gałęzi nad tym płotem przechodzi i skacze. Mógł ulicą iść ale widocznie taką miał fantazję. Wystraszyłem się, że się połamie bo wysoko było ale on głowę pochylił w dół i uszy zatrzepotały i go tak spowolniło, że wylądował jak kapitan Wrona Tadeusz. Policjant zobaczył Urbana i cały uradowany mówi, że od zawsze go chciał poznać, na co Cejrowski od razu wyciąga z szafki butelkę i szkło. Mi też polali, ja zszokowany wypiłem, a Urban pyta, czy pamiętają jak pacyfikowali zakłady meblowe w Sieradzu w 1981. Oni wszyscy w śmiech i się zaczynają przekrzykiwać co który pamięta, jak jakiegoś robotnika bili pałką w jaja i on tak piszczał śmiesznie, i rechoczą. Oni opowiadają jakieś anegdoty sobie, a ja siedzę cicho i patrzę na moje buty na nogach Cejrowskiego i w końcu mówię do policjanta, że tutaj śmichy chichy gadu gadu a przecież przyjechaliśmy moje buty odzyskać na co policjant oburzony, że mam przestać towarzysza Wojciecha szkalować i wypierdalać w podskokach. Ja mówię, że bez butów moich nigdzie nie idę na to on mi psikną w twarz gazem pieprzowym, że oddech straciłem i oczy mi załzawiło, złapał za kołnierz, wyprowadził na ganek i zajebał kopa w dupę aż zleciałem na dół. Cejrowski zaraz otworzył pilotem drzwi od garażu i 3 hieny tropikalne stamtąd wyskoczyły i od razu do mnie. Uciekłem za płot, furtkę zatrzasnąłem a one ujadają. Cejrowski, policjant i Urban tylko patrzyli przez okno i się śmieli ze mnie a ja musiałem do domu wracać autobusem podmiejskim w dziurawych adidasach. Teraz to już miarka się przebrała i na pewno tak tego nie zostawię i jakimś sposobem swoje buty odzyskam.
Order
Avatar użytkownika

Posty: 281
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 15 lis 2017, o 22:34

Beka z ruchania- jak kurwa to w ogóle można to robić przecież to jest tak prymitywne że ja pierdole. Jakies kurwa dziwne frykcyjne ruchy w tą i z powrotem robione kawałkiem odstającego mięsa którym na co dzień się sika i wkladanie go w obleśną samicza szparę oblepioną obrzydliwym śluzem, no kurwa, jeszcze do tego jakieś pozycje, zabawki, wibratory, kajdanki gra wstępna, przebieranie się za jakieś postacie kurwa ruchanie to jakiś kabaret jebany a potem jeszcze te śmieszne ruchy w pochwe, i wymienianie się jakimiś zjebanymi płynami, lizanie rowa itd. Na dodatek jebie niektórym stamtąd a przy erekcji wypływa Ci ten pierdolony magiczny płyn i od razu odechciewa się ruchać, zastanawiasz się co ty odjebałeś jeszcze jakieś kurwa przytulanie no ja pierdole trzymajcie mnie, pierdolone pojebane ludzkie instynkty widzisz nagiego człowieka innej płci i od razu ten śmieszny mięsny fiflak między nogami staje do góry przecież to jest śmieszne kurwa mać czemu ludzie nie rozmnażają się bezpłciowo?

Prawdziwe przyjemności to nauka, słuchanie muzyki, czytanie książek, podróże a nia jakieś pierdolone instynkty plebejskie czyli poruchać, popić i poćpać, kurwa przecież seks nie wygląda jak w amerykańskich pornolach tylko jak prymitywne nagrania z polski i rosji, gdzie jebie się karyna z płaską dupą, cyckami z wielkimi sutami które zajmują 90% powierzchni cycków z jakimś sebą suchoklatesem który spuszcza się po kilku minutach, a w tle jakieś stare meble z epoki socjalizmu, cebulacka kołdra i stary dywan no super romantyczna atmosfera kurwo! W 90% przypadków tak to wygląda, jak sobie próbuje siebie wyobrazić z perspektywy 3 osoby to kurwa nie mogę- jak bym w trakcie ruchania o tym myslał to bym się zesrał ze śmiechu.

jebać ludzi
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez Order » 10 gru 2017, o 17:15

Co się odjebalo to nie mogę. Słuchajcie potrzebowałem pracy na szybkości bo już musiałem się żuli prosić żeby mi na bułkę tarta pożyczyli to sobie ja sklejałem w domu i dwa chleby miałem ale chuj nie o tym. Trafiła się fucha, jako ochroniarz w ikeii. Wszystko zajebiście, rozmowa kwalifikacyjna poszła gładko. Generalnie praca ekstra, mało roboty patrzysz tylko czy ktoś czegoś nie zajebał, a nawet jeśli to i tak wyjebane, tam wszystko jest z tektury i jest warte nie więcej niż 15 zł, nawet z doniczek stalowych można składać samolociki i puszczać bo są kurwa z papieru. Wszystko było generalnie super aż wydarzyło się coś dziwnego. Ja zawsze zamykałem sklep o 23:00 koniec zmiany klucze do drzwi ostatni obchód i do domu. To był piątek pamietam. Jak gdyby nic dopełniłem obowiązku i wyjebałem na chatę. Nie wiedziałem o jednym. Ze niechcący w środku zamknąłem jakieś małżeństwo. Kurwa obsrałem się totalnie. Telefon od menadżera ,,coś dojebał alarm w restauracji włączony jacyś ludzie łażą i wpierdalaja klopsy na zimno z sosem żurawinowym i świąteczna szynkę za 12,99 pln. Zapierdalam swoim Lanosem o 3 w nocy pod sklep i słuchajcie. Wchodzę do środka odpalam latarkę idę do restauracji, wyjebałem się jeszcze o maskotkę kalafiora po drodze i przypierdolilem głową o szafkę ,,Steven". Wbijam do restauracji i słyszę szepty. No to krzyczę halo proszę wypierdalać tutaj ochrona. Nagle jeb dostałem czymś w głowę, wydaje mi się ze był to wałek do racuchów ,,Jonan" ale nie jestem pewien. Obudziłem się o 6 kiedy miałem otwierać sklep. Jak gdyby nigdy nic otwarłem i zacząłem przeglądać kamery. Myślałem ze jebne. Dwoje nagich ludzi zapierdala po magazynie i zbierają pudła i poskładane meble kuchenne. Mimo wszystko zaciekawiło mnie to. Oglądałem te kamery cały dzień. Słuchajcie, okazało się ze zbierali te meble i zanosili je takiego miejsca w magazynie gdzie nikt nie zagłada. Dział ogrodzenie. Odziani w żółte plastikowe worki z logo sklepu popierdalają z kawałkami mebli i układają je w jakieś dziwne budowle. I co mi odjebalo XD Wpadłem na pomysł. Tego dnia specjalnie zamknąłem sklep z trzema osobami w srodku plus te dwie co już były. Byłem zszokowany gdy wróciłem nad ranem i robiąc obowiązkowy obchód po magazynie znalazłem małą tekturowa zagrodę wykonaną z płotka Josë. W środku były pluszowe marchewki i jeże. Nie jestem pewien ale chyba na ziemi była jakaś zieleń, a dziwne bo można nabyć ją tylko w dziale zieleni... Nagle z ciemności wypadła jakaś postać i zaczęła coś krzyczeć wydaje mi się ze po nordycku, może nawet szwedzki, ale tak jakby słyszałem tylko nazwy mebli przyrządów zabawek które sprzedaje sklep. To był ten gość którego wczoraj zamknąłem, z włócznia zrobioną z włosów i ołówków. Zacząłem spierdalac co sił w nogach, poślizgnąłem się na stolcu, chyba ludzkim. Nagle goniły mnie trzy osoby, ubrane w żółte worki, prawie rozwalili drzwi do pokoiku ochroniarza gdy się w nim zamknąłem. Zniknęli w sumie tez nie wiem kiedy. Do końca dnia obserwowałem ich na kamerach. O ja jebe co tam się działo. Zaczęli od budowy prymitywnej chaty z biurka szkolnego Skagër i szafki Ölle. Sypali jakieś ziarna do zagrody z pluszowymi marchewkami i jeżami. Coś zbierali, wydaje mi się ze to były ołówki i papierowe taśmy miernicze i tworzyli z nich prymitywne narzędzia. To było niesamowite. Oni zaczęli tworzyć coś. Byłem w szoku. Zacząłem zamykać coraz więcej ludzi w sklepie. Zaczynałem od pojedynczych rodzin, naczęściej 2+1. Potem doszli staruszkowie a na końcu same dzieci. Przez te 3 miesiące zaczęła powstawać jebana cywilizacja. Powstawały domy z tektur i biurek, zagrody z pluszowymi zwierzętami. Żywili się klopsami i sosem żurawinowym. To było niesamowite. Ja tylko obserwowałem z daleka. Jak Bóg. Moje dzieci, tam w magazynie. Kiedy odkryli pierwsze niebieskie worki(dodatkowo płatne) powstała kasta mieszczan. Zamożni cywile społeczeństwa magazynu przywdziewali niebieskie worki czym zyskiwali szacunek i dostęp to dodatkowych zapasów szynki świątecznej i puree. Po kolejnych 2 miesiącach w magazynie powstało koloseum. Tak kurwa koloseum. Zbudowane z tektury i stołów Fälœ. Ja tylko patrzyłem. Widziałem walki na ołówki i wałki do naleśników Tœnyñ. Nie raz wydawane były wyroki śmierci, zwłoki trafiały do śmietników Käny i wyjeżdżały na wózkach przemysłowych do rzeki obok sklepu. Po miesiącu powstawały pierwsze środku transportu. Rydwany z wózków zaprzęgnięte w no właśnie w żółtoworkowców. Nie wspomniałem ze na przestrzeni czasu niebiescy totalnie zawładnęli żółtymi. Obcięli wysokie stanowiska urzędowe na działach wystroju niszcząc żółtych i zaciągając ich do katorżniczej pracy przy uprawie fikusów Fykön i struganiu ołówków. Ja tylko patrzyłem. Zaczęły powstawać kolejne miasta. Najpiękniejsze było miasto Skyën, w dystrykcie dziecięcym. To tam powstała pierwsza kolej drewniana, a wagony słuchajcie były połączone innowacyjnym systemem magnetycznych kulek. To było piękne. Wielcy naukowcy pracowali na dziale biuro tworząc genialne projekty urządzeń użytku domowego i nadając im adekwatne wyśmienite nazwy. Szczególnie pamietam wyciskacz do owoców Dildö, który dzięki regularnym wibrującym ruchom penetrował owoc i wyciskał z niego wszystkie soki. Lubialem patrzeć tez kiedy szlakiem handlowym (obok wyjścia ewakuacyjnego) przemykały kordony kupieckie na wózkach przemysłowych sprzedając swoje genialne wyroby: obrazy z działu sztuka które w rzeczywistości są zdjęciami, stoliki Chöj i inne. Przełomem było wynalezienie broni palnej, do tej pory mianowicie wojska posługiwały się procami Pyždä miotajacymi kolorowymi kamyczkami z działu wystroju wnętrz. Patrzyłem na nich z miłością. Wyznaczałem im wszystkie błędy, ale też karałem za przewinienia. Uwielbiałem jak coś odjohnpaulili zgasić im światła w magazynach. Co tam się odpierdalalo XD Zwoływano posiedzenie starszyzny niebieskoworkowej. Przyjeżdżali kapłani z całego sklepu. Dział łazienka, kuchnia, salon, pokój dziecięcy itd. Padali na kolana i odmawiali jakieś modlitwy chuj wie co włączałem im światło po 5 minutach. Raz to nawet włączyłem, oni radość, krzyki, składają w ofierze pluszaki w kształcie słoni Elepchöy. A ja jeb i im gaszę. O kurwa. Wzięli tych kapłanów i ich zaczęli napierdalać mieszalnikami do mas cukierniczych, a potem ucięli im głowy i wywiesili zamiast kloszy do lamp Decäpitaciö. Od tamtej pory już im nie wyłączałem tego światła. Zaczęło mnie frustrować kiedy zauważyłem ze niebieskoworkowcy znęcają się nad żółtoworkowcami wyjątkowo perfidnie. Nie wiem czemu ale upodobali sobie zabawę jak to nazwali Dåjdöpy. Polegało to ma tym że jeden żółty wkłada swoją piętę drugiemu w odbyt i śpiewa pieśni opiewające niebieskich monarchów, podczas gdy sklinczowany kolega wyjękuje mu muzykę pod rytm. Wyjątkowo perfidne ale muszę przyznać ze mnie zaciekawiło. Powoli rodziły się kolejne miasta, a rozwój technologiczny zdawał się nie mieć końca. Zamykałem ich coraz więcej. Raz nawet miałem bekowy pomysł i przed megafonem postawiłem paproć Fjuttëk i podpaliłem ją. Jak przechodził jeden z żółtych to zacząłem napierdalać przez megafon: Jam jest pan twój itd. Skurwysyn spisał 10 przykazań na drzwiach od szafki Skagërr i spierdolil z 40 innymi żółtymi z niewoli z działu sprzętu kuchennego. Wszystko zaczęło się pierdolić kiedy.
Wszystko zaczęło się pierdolić kiedy wpadłem na naprawdę debilny pomysł. Byłem tak zafascynowany swoim tworem, że postanowiłem wejść w niego całością. Rozpocząłem przygotowania. Zwracałem uwagę na ich zachowanie, zwyczaje i tradycje. Najgorsze było poznanie tego debilnego języka. Ja naprawdę nie rozumiem jak można każdą rzecz nazwać inaczej i to jeszcze jakimś pseudo imieniem. Kurwa przecież krzesło obrotowe to powinno być krzesło obrotowe a nie jakiś Gönter Skålle. To tak jakby nie wiem na prysznic mówić Mariusz Wrona, posrane. Ale do rzeczy. Zajęło mi to 4 miesiące i w końcu stwierdziłem, że jestem gotowy. Rozebrałem się w moim pokoju do naga i ubrałem worek. No właśnie, to był mój pierwszy błąd. Nie miałem niebieskiego tylko żółty. Stwierdziłem, że nie będzie przypału, jeszcze ostanie spojrzenie na kamery i w drogę. Był już świt (zaczynalem włączać lampy w magazynie) , wyślizgnąłem się z kanciapy i pewnym krokiem ruszyłem do miasta.

Mój Boże to było niesamowite. Piękne kamienice z rzeźbionymi w kartonie i drewnie wykończeniami. Freski przedstawiające słynnych niebieskoworkowców malowane farbami plakatowymi Färben. Karczmy, targi, sklepiki, koszary... po prostu wszystko. W oddali horyzont przysłaniały potężne mury (tekturowe) zamku Ulëvall. Zaczęło mi być trochę zimno bo klimatyzacja działa ,a ja miałem na sobie tylko plastikowy worek, z dziura na prawym pośladku, która później dała o sobie mocno znać. Tak, dziura na dupie bohaterem. Wszedłem się ogrzać do karczmy. W środku płonął elektryczny kominek Kämy, podszedłem do baru i poprosiłem o słynny i wszystkim znany pseudocydrowy pośredni metabolit cyklu mocznikowego zwany napojem gruszkowym. Kobieta za ladą nalała mi do tekturowego kufla trochę trunku. Zaraz jednak zamókł i poszło wszystko w pizdu co mnie sfrustrowało nie ukrywam. Nie wiem, ale jakiś byłem podminowany wtedy, wstałem wziąłem ten ochłap papieru, złapałem żółtka obok i włożyłem mu go w usta (ten mokry kubek) Nastała cisza. Tak... zapomniałem. Zrobiłem coś co może zrobić tylko niebieskoworkowiec mimo, że doskonale znałem ich kodeksy. Skarciłem żółtego samemu będąc odziany w worek wstydu (tak na to mówili niebiescy) Do karczmy wpadło czterech zbrojnych. Powiedzmy zbrojnych mieli oprócz worków, plastikowe pojemniki na śniadania w kształcie jamnika jako dopełnienie zbroi. A lali mnie piszczącymi pluszowymi pałkami bejsbolowymi. I nawet nie sam ból jak ten żałosny dźwięk pip.. pip... pip spowodował ze nie mogłem wytrzymać. Zacząłem uciekać wybiegłem przed karczmę i długa w dział szaf na ubrania. Los chciał ze znowu wyjebałem się na pluszowym kalafiorze...
Już mnie mieli. Ocknąłem się w czymś co wyglądało jak...jak ładnie urządzona kuchnia. Okazało się ze to pokój spotkań z królem. No właśnie z królem. Dotarło do mnie ze przez ten czas kiedy obserwowałem sobie pobieżnie cała cywilizacje. Oni zdążyli wybrać sobie jakiegoś cwelca na króla. Znowu się wściekłem. Przecież to ja jestem Bogiem, ja ich stworzyłem. I wtedy wszedł on. Cały na tekturowo. Na szyi miał taki naszyjnik z makaronu a na niego nawleczone były 4 klopsy w sosie żurawinowym, w sumie zajebiste. Na plecach miał szatę z bawolej skory z działu dekoracji, wtedy dowiedziałem się ze można coś takiego nabyć w tym gównosklepie XD Na palcach miał te takie zabaweczki kukiełki do teatrzyku. Na każdym inna. Był lis, niedźwiedź i piesek. Jako korona służył mu świecznik na świece zapachowe. Myślałem ze skisne, ale musiałem utrzymać pozory, przecież jakbym coś dojohnpaulił to by mnie spalili na jakiś tekturowym stosie czy ki chuj. Wszedł i mówi.
-Jak cie zwą ?
-wymyśliłem na poczekaniu i mówię ,,Skågger”
Król zamarł. Szepnął coś do swojego dryblasa i nagle zbiegło się z 20 osób do tej kuchni o wymiarach 3x3 metry, Wiec myślałem ze się zesram bo wszyscy stali i byli do siebie przytuleni. Śmierdziało gównem bo zleciało się jeszcze paru żółtych wieśniaków, ale wytrzymałem bo nie w czepku urodzony wiecie o co cho. Król lekko przyduszony zaczął mówić
-Czy ty jesteś ten Skågger który wykonał Ånuslöp.
Zgłupiałem i odruchowo powiedziałem
-Jå (czyli tak)
No i wtedy był drugi błąd.

Podeszło trzech gości i wrzucili mnie do wózka i zaczęli gdzieś wieźć. Po godzinie dojechaliśmy. Poznałem to miejsce. To był słynny teatr Amså zaraz obok restauracji.
Stałem za kulisami, podeszło do mnie dwóch niebieskoworkowców i zaczęli mnie witać i gratulować odwagi. Powiedzieli że ostatnia osoba która pojęła się Ånuslöp marnie skończyła więc darzą mnie jeszcze większym szacunkiem. Zgłupiałem i spytałem co to jest ten ,,Anuslöp''. Wytłumaczyli... po czym myślałem ze strzelę sobie w łeb jebanym ołówkiem. Otóż ten tak zwany wyczyn. Polega na tym ze na oczach króla i 500 osób które zasiadają w tekturowym teatrze. Mam oddać stolec do worka który mam na sobie. Potem stanąć na rękach tak żeby nie wypadł z worka. To był moment w którym wiedziałem, że muszę zdupcać. Ale nie było jak, wszędzie stały straże. Powiedziałem sobie przysłowiowe YOLO. Podobno jeśli ten trick się powiedzie miałem otrzymać pokaźną wypłatę ze skarbca państwowego. Nie wiem czy wspomniałem, ale w owym miejscu walutą były panierowane serki cheddar i gorgonzola. To był też moment kiedy zwątpiłem w swoje dzieło i trochę mi się zrobiło smutno i wstyd zarazem, ale dobra wracając do historii. Okazało się, że jeśli wyczyn się nie powiedzie mam zostać stracony następnego dnia.
Stanąłem na środku sceny. Nie widziałem nic tylko małe punkciki na środku. To chyba były waniliowe świece zapachowe otaczające króla. Używali ich jako pochodni i źródła światła. Zrobiło mi się niedobrze. Zawsze tak miałem w stresie. W sumie moje życie wisiało na kablu. Wiedziałem ze muszę to zrobić. Spiąłem się. Totalne skupienie. Nigdy nie umiałem srać na zawołanie, ale teraz nagle objawiła się ta umiejetność. Zesrałem się. Na mokro. Szkurwa... zapomniałem że jadłem 8 hotdogow wcześniej. Kosztowało mnie to 8 zł i byłem najedzony wiec niby profit. Poczułem to masakryczne ciepło na pośladkach i chłód na twarzy. Dobra połowa już za mną pomyślałem. Chce mi się potwornie rzygać ale jeszcze tylko na ręce i spierdalam. Serki zatrzymam ale tylko cheddary bo gorgonzola to gowno. No i właśnie...
Pamiętacie tą dziurę o której wspominałem ? Dokładnie tak, w sekundę cała zawartość worka wylała się na tekturową scenę hucznie przy tym pykając. Cisza... nastała cisza... Pierwsze co przyszło mi do głowy to ,,Spierdalaj stary” i tak też zrobiłem. Odwróciłem się na jednej nodze i rura. Los chciał, że lewa stopa poślizgnęła się na gównie (chociaż tyle że własne to mniejszy ból) wytrącając mnie z równowagi. Przebiegłem 3 metry i .... No właśnie. Znowu wyjebałem na tym zasranym kalafiorze i zadupcyłem głową w półkę Sophä. Kto to rozrzucał nie wiem, ale poprzysiągłem sobie wtedy, że go znajdę i zniszczę. Zostałem pojmany. Mój umysł przepełniała czytsa nienawiść do pluszowych kalafiorów. W drewnianej celi która w rzeczywistości była szafą do garderoby spotkałem pewnego człowieka. Mówił że ma na imię Sven. Tak jak ja, miał być stracony następnego dnia. W pewnym momencie niewiadomo czemu zaczął się masturbować, ale kazałem mu przestać bo już miałem naprawdę dosyć wrażeń tego dnia. Zacząłem opowiadać mu wszystko. Cała prawdę o powstaniu cywilizacji. Na początku nie wierzył, ale potem zaczął opowiadać swoją historie. Sven był żółtoworkowcem. Pracował na polu z fikusami i storczykami. W sumie nic tam nie robił bo są nawadniane przez system komputerowy, ale nie mówiłem mu tego bo by chyba ochujał na taką informacje. Pewnego dnia jego pan oskarżył go o kradzież szwedzkiego torcika nugatowego z chrupką posypką. Sven zarzekał się że to na pewno nie on skradł tą delicje. Jednak jego pan skatował go drewnianym młotkiem do wbijania plastikowych walców (ta zabawka dla dzieci wiecie co) i wezwał straże które wtrąciły go do tej celi. Opowiadał mi jak kasta żółtoworkowców jest uciśniona przez niebieskich. Do czego są zmuszani. Koloseum, zabawianie króla i najgorsze czego się dowiedziałem. Okazało się, że Ånuslöp odbywa się co dwa dni, a król i mieszczanie tylko wciskają nędzny kit aby wyłapać jak najwiecej ofiar. Nie mogłem do tego dopuścić. Wiedziałem co musimy zrobić. Wraz ze Svenem zaczęliśmy spiskować przeciwko niebieskim i królowi. To była najwyższa pora. Zgodnie z naszym planem rozesłaliśmy listy i jutro w getcie na dziale sypialnia miało wybuchnąć powstanie. Już wiedziałem ze zapisze się na kartach historii cywilizacji Ikea krwią i potem. Położyliśmy się spać, lecz ani ja ani Sven nie mogliśmy usnąć z wrażenia. Zaczął się znowu masturbować. Rzuciłem w niego łyżka i przestał. Podłożyłem pod kark piankową poduszkę Töt ,,Tak, jutro świat będzie inny” pomyślałem. Zanim usnąłem ostatnia rzecz którą zobaczyłem ,to że w drugiej ręce Sven trzyma zielonego pluszowego kalafiora. To nie mogło się dobrze skończyć
Była gdzieś godzina 7 rano. Nie byłem w stanie określić, ponieważ nikt nie zgasił światła w sklepie przez co tym debilom wydawało się, że w ogóle nie nastała noc. Słyszałem, że coś tam mówili o boskim znaku gniewu itd. . Oj owszem byłem wkurwiony. Do celi wpadło dwóch strażników, krzyknęli, że już czas. Wstałem razem ze Svenem, poszliśmy się odlać w narożniki szafy i ruszyliśmy zakuci w tekturowe kajdany. Na razie wszystko zgodnie z planem i nikt niczego się nie spodziewał. Wyszliśmy na Plac Niebieski gdzie miała odbyć się egzekucja. Kat stał przy maszynie, nie wiem czy kojarzycie takie hydrauliczne tłoki na końcu których zamontowana jest drewniana dupa. ,,Siadają’’ one tą dupą na fotelu setki tysiące razy i ku wszechobecnemu zadowoleniu klienta pokazują jak wytrzymałe są te meble z papieru. Ci geniusze korzystają z tego jako maszyny do egzekucji wkładając głowę skazańca między drewnianą dupę, a fotel, a ta uciska i uciska dopóki nie rozjebie ci głowy. Nie powiem, poczułem lekką dumę. Druga maszyna była dla Svena, działała tak samo, lecz otwierała szafkę setki tysięcy razy. Jego głowa miała być w połowie włożona do szafki i dalej miażdżona, czaicie o co cho. Zostaliśmy ustawieni na tekturowym podeście na czas czytania oskarżeń. Ważę nieco ponad 90kg wiec po 3 sekundach podest jebnął i staliśmy nagle ze Svenem otoczeni tekturową ścianką na wysokości pępka. Kat odczytywał oskarżenia, które były rzecz jasna absurdalne jak cała sytuacja. Kradzież 5 pluszowych koni i jednego słonia ze stadniny królewskiej, zjedzenie 2 klopsów bez sosu żurawinowego, rozlanie dwóch litrów napoju o smaku bzu itd. Wszystko było zmyślone, ale tak właśnie byli sądzeni żółci. Fałszywe oskarżenia, które obciążone były karą śmierci. Brak możliwości jakiejkolwiek obrony, tylko ostatni posiłek był w miarę spoko; hot-dog i lód śmietankowy (cena zamykała się w 3zł wiec się opłaca).
Padły pierwsze strzały. Spojrzeliśmy na siebie ze Svenem, widziałem tylko jego uśmiech i małe brązowe oczka, powiedziałbym nawet tekturowe. Od razu wiedzieliśmy co robić. Unieśliśmy pozostałość tekturowego podestu i używając go jako osłony zaczęliśmy przebijać się przez tłum. W powietrzu świszczały ołówki. Parę z nich przebiło tekturową osłonę i uderzyło mnie w pierś i brzuch. Na sekundę wyjrzałem zza naszej osłony… Na placu panował popłoch, niebiescy uciekali do swoich kamienic. Oddziały partyzanckie żółtoworkowców atakowały bez namysłu. Wyłapywali mieszczan i bili ich do nieprzytomności piszczącymi pałkami bejsbolowymi. Dopiero po półgodzinie na ulice zaczęły wychodzić zbrojne oddziały króla. Razem ze Svenem dobiegliśmy do wyjścia z placu. Zgodnie z planem mieliśmy dostać się do torów kolejowych łączących dział Kuchnia z działem Pokój dzienny, złapać pociąg i na miejscu docelowym zniszczyć tory pozbawiając oddziały niebieskich dostaw amunicji. Kiedy byliśmy przy torach pociąg już się do nas zbliżał. Na czele czarna lokomotywa na piszczących drewnianych kółkach, potem zielony, niebieski i czerwony wagonik połączone magnesami. Wskoczyliśmy do zielonego. Po godzinie byliśmy na miejscu. Podobno żółci odbili Plac Niebieski i kierowali się na dział zieleni. Tam mieli się przegrupować i czekać na dalsze rozkazy. Dotarliśmy. Zeskoczyliśmy z drewnianego wagonika i od razu podeszliśmy do torów. Ja złapałem jeden koniec, Sven drugi i podnieśliśmy kawałek drewnianego torowiska tworząc w nim potężną lukę. Tory łączyły się jak puzle więc nie było większego problemu. Z tego miejsca ruszyliśmy do zatoki. W basenie z kolorowymi kuleczkami już czekał na nas statek. Stało przed nim dwóch potężnych żółtoworkowców. ,,Przepustki !”- krzyknęli. Byliśmy przygotowani. Razem ze Svenem wyjęliśmy karty Ikea Family uprawniające do zniżki na zestaw obiadowy i przepływu partyzanckim okrętem bojowym. Przepłynęliśmy dwa metry i wysiedliśmy. Tyle bowiem miał cały basen. Dotarły do nas wiadomości, że oddziały zaczęły szturmować dział Sypialnia nie pozostawiając żadnego niebieskiego przy życiu i kierowały się w naszą stronę. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Zbliżaliśmy się do kas. Ostatni punkt. Granica cywilizacji Ikea. Dotarło do mnie, że godzinę temu sklep został otwarty. Za kasami w kolejkach po hot-dogi wstydu, zapiekanki hańby i lody żenady stali ludzie. Nie mogli się dowiedzieć o moim dziele. Dotarliśmy ze Svenem do kas. Wtedy zamarłem. Część osób odwróciła się i patrzyła na nas. W żółtych workach z opaską na ramieniu ze znaczkiem literki ,,i’’ z klopsem w podstawie. Oznaczało to Ikea Klopsząca i stało się symbolem powstania. Sven nie wiedział co się dzieje, krzyknąłem do niego aby dał mi plany szturmu. Podał małą białą książeczkę z napisem ,,Instrukcja montażu podstawki Resistänce” Nie mogłem tego zrozumieć więc wyjebałem ją do śmieci niczym szanujący się polski majsterkowicz, wiedziałem że to będzie masakra. Sven spytał łamiącym się głosem ,,Czy to jest to miejsce, gdzie kończy się świat który znamy ? Zapytałem go skąd to wie. Powiedział, że kiedy był mały przychodził tutaj i patrzył spod szafy pełen podziwu, zawsze zastanawiając się co jest za tymi obrotowym portalem (to były drzwi). Wtedy powiedział: ,, Odkąd pamiętam śledzę twoje poczynania. Znalazłem kiedyś pokój gdzie siedział pewien człowiek. Nie miał on na sobie worka, lecz jakiś dziwny strój. Patrzył całymi dniami w małe ekraniki gdzie widział cały świat z góry. Ojciec opowiadał mi o wielkim stwórcy, który włada dniem i nocą patrząc na nas właśnie z góry, wysłuchuje naszych modlitw i pozwala nam istnieć. Mówił mi, że pewnego dnia zsstąpi z sufitu i uwolni żółtoworkowców od potwornego uciśnienia niebieskich plugawców. TO byłeś ty. Kiedy cię odnalazłem, wiedziałem, że muszę spowodować abyś opuścił swoje królestwo i pomógł nam. Dlatego przez miesiące rozkładałem pluszowe kalafiory po całym kraju. Wiedziałem, że zgodnie z legendą Ojca Założyciela osady szczególnie je sobie upodobałeś i byłem pewien, że cię przywołają. Teraz jesteśmy tu razem na granicy świata, poprowadź mnie…” No to dojebałem. NIe wiem co gorsze, to że myślą, że upodobałem sobie te jebane kalafiory czy to, że trzeba to było zakończyć. Złapałem łyżkę do butów w kształcie węża, Sven zaczął krzyczeć, że proroctwo się spełnia i władający wężami nas wybawi. Rozbawiło mnie to niczym bajka na karton Network, ale nie pora na śmiechy zaraz zbiegną się tu hordy degeneratów w żółtych workach na sobie. Czas na plan awaryjny.. ostateczne unicestwienie. Powiedziałem Svenowi, że to koniec, ludzie nie mogą się dowiedzieć o ich istnieniu. (Na ten czas na tyle skutecznie się chowali, a klienci byli tak zajęci tymi beznadziejnymi zakupami, że nie zauważyli, że u ich boku powstaje cywilizacja.) Powiedziałem mu, żeby zatkał uszy. Pobiegłem szybko do mojego pokoiku. Na kamerach widziałem setki żółtych maszerujące z bronią w kierunku kas. Złapałem za mikrofon, odpaliłem megafony w sklepie na pełen regulator. Przyłożyłem usta do majka i szepnąłem ,,Pójdź człowieku za mym głosem, umrzyj teraz jak klops z sosem” i przełamałem łyżkę do butów na pół z głośnym trzaskiem. Zaczęło się, początek końca. Głośniki zaryczały, na te słowa hordy cywilizacji Ikea zamarły i ruszyły w kierunku restauracji. Tam dokonywali zbiorowego samobójstwa podcinając sobie tętnice szyjne nożami i wskakując po tym do pieców na szynkę świąteczna. Jeden za drugim jeden za drugim. Zastanawiacie się jak to możliwe. Otóż kiedy zacząłem tworzyć moje dzieło wiedziałem, że może nadejść taki moment kiedy będę musiał je unicestwić. Codziennie w nocy puszczałem przez megafony ten tekst i korzystając z podświadomej manipulacji oraz sztuki hipnozy udało mi się wytworzyć u nich odruch warunkowy. Polegał on właśnie na natychmiastowym samobójstwie gdy usłyszą te słowa zakończone strzałem z łyżki do butów. Płakałem kiedy widziałem upadek mego dzieła. Odwróciłem się i ruszyłem do wyjścia, tego samego dnia złożyłem wypowiedzenie. Wiedziałem, że tylko Sven przeżyje.
Nikt z ludzi nie dowiedział się o cywilizacji Ikea, czasami tego żałuję, że nie oznajmiłem tego światu, mogliśmy się wiele od nich nauczyć.
Przez 3 miesiące po Ikeapokalipsie Sven sprzątał to co pozostało po cywilizacji. Zbiorowe mogiły żółtoworkowców w postaci worków w koszach stanęły za wejściem do sklepu. Kurchany niebieskoworkowców pozostały przy kasach, na ostatnim odludziu cywilizacji oddzielnie płatne, Sven widać żywił urazę nawet po klęsce imperatorów. Zapasy skarbca królewskiego tj. serki cheddar i gorgonzola oddał do restauracji gdzie te leżą po dziś dzień. Ostatecznie słuch po nim zaginął. Do tej pory kiedy chodzę do Ikei za każdym razem gdy biorę żółty worek łza spływa po moim policzku. Z westchnieniem wspominam niesamowitą historię tego miejsca. Kiedy wychodzę zawsze też kupuję jeden niebieski worek i zabieram do domu, mimo wszystko niebiescy byli również moimi dziećmi.
…2 LATA PÓŹNIEJ

Tydzień temu zacząłem prace jako ochroniarz w Obi. Tutaj jest zdecydowanie spokojniej. Aczkolwiek dzisiaj kiedy przed zamknięciem sklepu robiłem ostatni obchód w dziale ceramiki łazienkowej coś leżało na ziemi. Nie byłem pewien co to jest więc poszukałem latarki. Snop światła przesunął się po pułkach z terakotą i trafił na podłogę. Tak to był on… pluszowy kalafior. Do stópki miał przyczepioną notatkę. Podniosłem go i przeczytałem: „Zabrałeś mi mój dom i gołymi rękami kazałeś chować zmarłych. Nie jesteś Bogiem lecz tyranem. Wiedz, że jestem tu, obserwuję cię i czekam na twój ruch. Zemszczę się, podpisano Sven”. W tym momencie wiedziałem, że dzisiaj drzwi Obi zamkną się niechcący wcześniej, a Ikea była tylko początkiem.
Order
Avatar użytkownika

Posty: 281
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Re: Adwokat

Postprzez Staffo » 18 gru 2017, o 12:44

Uwaga! nie polecam http://www.kwc.oaza.pl/
Jeśli idzie o krucjaty totalna amatorszczyzna! Kolega Janusz podrzucił mi info i totalnie się podjarałem. Ojapierdziele nareszcie Deus Vult! Nie zastanawiając się zbytnio poszedłem do spowiedzi, zapakowałem się w zbroję płytową, zabrałem tarczę, miecz, pożegnałem matkę a od narzeczonej wziąłem pukiel włosów i ruszyłem na spotkanie organizacyjne.

Pierwszy zgrzyt miałem jeszcze przed wejściem do kościoła gdzie miało odbyć się spotkanie. Wtf gdzie są trebusze? Co to za krucjata bez trebuszy? Ale zaraz pomyślałem - Tomek debilu to jest XXI wiek! Albo są już na miejscu albo w ogóle je zostawili i korzystają z jakichś dronów. Hehe głupi ja.

Zająłem miejsce w ostatniej ławce bo nie chciałem trzeszczeć zbroją. Siedziałem tam jakiś czas odmawiając modlitwę o nawrócenie Żydów. Przed mszą dosiadła się do mnie jakaś miła dziewczyna w swetrze.

- Ty też na krucjatę? - zapytałem
- Tak - odparła.

Najpierw się trochę dziwiłem, że kobiety też jadą na krucjatę ale zrazu sobie przypomniałem Joannę d`Arc, która choć nie krucjatowała to przecież była hardkorem.

Zapytałem z grzeczności gdzie jest jej zbroja a ona odparła mi, że jej zbroją jest jest wiara. Curwa tak mi się głupio zrobiło... Ja się przyoblekam w pełną zbroję płytową, biorę ze sobą pawęż i zamknięty hełm a ta filigranowa dziewczyna w swetrze pierdzieli to wszystko bo jej zbroją jest wiara. Mówię wam taki wstyd. Nawet nie wiem czy jej coś odpowiedziałem tylko się zatopiłem w modlitwie prosząc Boga o wybaczenie mojej niewiary. Przyznam, że wtedy zacząłem się zastanawiać czy aby nie jestem zbytnią łajzą na krucjatę bo skoro takie harpagany jadą to trochę obciach. No ale skoro Deus Vult to Vult.

Pochwaliłem ją, że jest megahardkorem i ze na tej krucjacie pewnie też same megahardkory a ja dopiero po raz pierwszy. Odparła, że tutaj to raczej umiarkowani oraz, że prawdziwi hardkorowcy to biorą udział w Krucjacie Różańcowej. Zdumiałem się wielce.

Potem przyszedł czas na Mszę. Całkiem niezła acz niestety nie po łacinie. Ksiądz na kazaniu mówił jakieś losowe rzeczy o miłości. Po Mszy skierowaliśmy się do salki katechetycznej. Byłem niemal pewien, że będziemy omawiać logistykę zdobycia Jerozolimy. Byłem przy tym strasznie podjarany bo obmyśliłem genialny plan zatrucia studni, którym postanowiłem się podzielić z księdzem prowadzącym spotkanie. Niestety nie chcieli mnie wpuścić bo miałem miecz. Znowu okazałem się debilem dzierżąc broń w świętym miejscu. Przeprosiłem mocno i zostawiłem go u kościelnego.

Coś mi zaczęło nie pasować gdy zobaczyłem innych krzyżowców. Bardzo dużo dziewcząt w swetrach z niezbyt zadbanymi włosami. Młode, chude chłopięta w dżinsach i okularach. Tłumaczyłem sobie, że to wszystko chłopstwo, które na wezwanie swoich proboszczów poczuło Boży zew Ale powoli dochodziło do mnie, że chyba jednak będzie chujnia a nie Królestwo Jerozolimy. Na moje pytanie "kiedy będziemy walczyć z saracenami" ksiądz odparł, że najpierw każdy musi pokonać saracena w sobie. Wat? Co to za postmodernistyczne gówno? Potem było dużo gadania o miłości, Światowych Dniach Młodzieży i papieżu Franciszku.

Zapytałem jaki jest plan na pokonanie niewiernych. Ksiądz odparł, że będziemy się kierować Bożym Planem. No to pytam czy w Bożym Planie jest ogień, miecz i ołów a ksiądz mi mówi, że rozpalimy ogień wiary w naszych sercach. Powiedziałem pod nosem, że bym wolał rozpalić ogień na ich strzechach to dostałem opierdol.

Na koniec mój pomysł z zatruwaniem studni i źródeł spotkał się z ogólnym potępieniem.
Teraz siedzę na psiarni i zeznaję z jakichś faszystowskich artykułów o podżeganiu do wojny napastniczej i propagowaniu nienawiści względem wiary muzułmańskiej. Bagietmajster mówi, że raczej mnie puszczą więc za tydzień jadę na Krucjatę Różańcową. Tym razem nie dam się zrobić w chuja i biorę w leasing trebusz.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Staffo
Major
Avatar użytkownika
Major
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1429
Dołączył(a): 2 mar 2014, o 20:50
Lokalizacja: Lublin

Re: Adwokat

Postprzez Order » 18 gru 2017, o 13:24

> miałem 16 lat, mieszkałem wtedy w małym domku z 3 sypialniami z mamą, tatą i siostrą
> rodzice są surowi jak skurwysyn, bardzo chrześcijańscy
> ja i moja siostra, mieliśmy swoje własne sypialnie
> rodzice pozwalali mi mieć starego kompa w swoim pokoju, pod warunkiem, że obiecam im nie walić konia
> wiem, to pojebane
> drzwi od mojego pokoju musiały być otwarte 24/7, rodzice sprawdzali moją historię przeglądania żeby upewnić się, że nie zejdę z właściwej ścieżki
> kurwyniewiedząotrybieincognito
> rodzice pracowali do wieczora, więc gdy ich nie było to siostra trzymała pieczę nad polityką otwartych drzwi
> suka co chwilę przechodziła koło mojego pokoju i upewniała się, ze nie robię nic nieprawego
> stałem się Daredevilem, słyszałem ludzi idących do mojego pokoju z odległości kilometra
> wyrobiłem refleks naszprycowanego spastycznego tygrysa otwierając i zamykając okienka z pornografią jak haker po metaamfetaminie w 1980
> nie mam żadnej prywatności więc gdy oglądam to zapamiętuję jak najwięcej, żeby potem strzepać do pamięciówki pod prysznicem

Bardzo chciałbym opowiedzieć o swoich masturbatorskich nawykach ale nie mają nic wspólnego z historią, więc tu skończę.

> siostra zaczęła przyprowadzać do domu chłopaka od czasu do czasu, wyglądał jak metroseksualny cwel pokroju Justina Biebera
> ziomuś zachowuje się dobrze i nienagannie przed rodzicami, siostra wmawia im, że chce "uratować jego duszę" więc oni nie mają nic do ich związku
> rodzice dają mi zadanie, mam robić wszystko, żeby jego kutas nie znalazł się w waginie mojej siostry
> role się odwróciły
> tak jak wszystko co robię, trenowałem i szlifowałem swoje działania
> zawsze czekałem na odpowiedni moment, zawsze świadom wszystkich chwil z romantycznym nastrojem i z okazją na jebanko
> wynurzałem się z cienia za każdym razem, gdy słyszałem, że jest u ich cicho i po prostu stałem i gapiłem się na nich
> jak upiorny cień w kącie ich oka niszczyłem im każdą szansę na zbliżenie
> jak sędziwe oczy gniewnego boga wpatrywałem się w ich spragnione ruchanka dusze jak najbardziej niezręcznie się dało
> i to wszystko podczas gdy mój umysł powtarzał mantrę
> "JESTEM PEŁZACZEM, CZATOWNIKIEM TERRORU, JESTEM OCZAMI W CIEMNOŚCI, WARTOWNIKIEM NOCY, MOJA JEST OBECNOŚĆ I OSĄD I SIŁA,

JESTEM WAGINALNYM KORKIEM"
> moja siostra była już zmęczona tym co robię, tak samo jej ludzkie dildo
> powinni byli po prostu iść do hotelu
> sfrustrowani obmyślili plan, bardzo chujowy plan
> plan który byłby tylko oliwą do ognia jakim jest mój brak życia socjalnego i nadmiar wolnego czasu
> gdy brałem prysznic, weszli do mojego pokoju i naściągali jakiegoś hardcorowego gejowskiego BDSM porno
> nie spodziewałem się tego
> rodzice wracają do domu, sprawdzają moje zadanie domowe i historię przeglądania
> przypał taki, że ja pierdolę
> gdy zobaczyłem, co właściwie zrobili, poczułem mieszankę rozbawienia i strachu
> trochę jak oglądanie psychopatycznego klauna wsadzającego monety w dupę karła, gdy wiesz że Ty będziesz następny
> próbowałem im wyjaśnić, że to jakiś wirus albo kawał, ale prędzej chyba bym sprzedał żydowi wielbłąda z 3 nogami
> zabrali mi internet, wykasowali gry i uprawnienia na komputerze
> wiedzałem, kto był odpowiedzialny za tą zniewagę, i wiedziałem gdzie mieszkają

Wiem, że nie brzmi to przekonująco, ale miałem kumpla który miał magistra we wkurwianiu ludzi i chciał, żeby go nazywać Harold

> Harold i ja obmyślaliśmy plany i w końcu zdecydowaliśmy się na ten, który miał największe szanse powodzenia

Faza pierwsza planu: STRACH

> nie miałem nic do robienia podczas wolnego czasu oprócz czytania, bo nie mogłem nigdzie wychodzić po 17
> cały czas spędzałem na siedzeniu w pokoju, nawet przestałem sprawdzać siostrę
> oni myślą, że wygrali
> raz na jakiś czas śmiałem się, nie takim normalny śmiechem ale śmiechem o wyższej barwie, wibrującym śmiechem z małymi pauzami pomiędzy wydechami
> wyobraźcie to sobie jako nagiego Świętego Mikołaja któremu ktoś ssa pałę podczas gdy ten właśnie bierze 80 kg na klatę
> pierwsze starania były bez rezultatu, lecz po jakimś czasie pedałek i siostra zaczęli to zauważać
> wsłuchiwałem się jak nietoperz, a gdy tylko robiło sie u nich cicho, robiłem to tak głośno, żeby usłyszeli, robiłem to z 3 czy 4 razy dziennie, nigdy gdy rodzice

byli w domu
> pewnego dnia siostra pyta o odgłos dochodzący z mojego pokoju
> udaję zmieszanego i zwalam to na przeciąg z łazienki
> ona nie łyka tego i wie, że to ja, jakoś głupio komentuje w stylu "pewnie tak bardzo tęsknisz za swoim pedalskim porno i stąd te odgłosy"
> robię to przez kolejne kilka tygodni i siostra w końcu wkurwia się tak bardzo, że wparowuje do mojego pokoju i każe mi przestać
> nigdy nie nakryła mnie robiąc to, zawsze byłem czujny i przestawałem, gdy słyszałem że się zbliża
> zacząłem zachowywać się tak jakbym nie wiedział o czym ona mówi i udawałem nawet zmartwionego jej stanem zdrowia
> ziarno zemsty zostało zakopane, wszystko szło według planu
> po miesiącu mój neurotyczny śmiech spongeboba stał się czymś, do czego siostra po prostu przywykła i nic sobie z tego nie robiła, to też była część planu

Harold jest bogatym dzieciakiem i ma sporo rzeczy których nawet nie potrzebuje

> pożyczył mi dyktafon, mały skurwysyek którego mogłem ukryć praktycznie wszędzie, a można do niego była podłączyć jakiekolwiek wyjście audio
> nagrałem swój śmiech
> wpierw ukryłem dyktafon w szparze pomiędzy pudełkami ze starymi ciuchami w swoim pokoju
> upewniłem się, że ciężko go będzie znaleźć ale nadal zostanie dużo miejsca, żeby nie wytłumić dźwięku
> poszedłem do salonu i upewniłem się, że siostra i chłoptaś mnie zobaczyli, powiedziałem, że wychodzę do sklepu
> wyszedłem z domu i poszedłem do najbliższego spożywczaka
> zostawiłem dyktafon nastawiony na puszczenie nagrania 13 minut po moim wyjściu, i kolejne 10 minut później
> wszedłem do sklepu i patrzyłem na lody jakbym był Sashą Grey na międzyrasowym gangbangu przez 20 minut
> wróciłem do domu równo 30 minut po moim wyjściu i zobaczyłem siostrę i jej chłopaka w salonie
> ich wyraz twarzy gdy wszedłem do domu, niszczy mnie za każdym razem jak sobie o nim przypomnę
> czuję mrowienie w kręgosłupie jakby ktoś masował mi prostatę
> strach w ich oczach, niezaprzeczalny strach
> to wszystko wymagało lat dyscypliny samuraja, żeby nie wybuchnąć wtedy śmiechem
> wyglądali tak, jakby zobaczyli mnie właśnie wyczołgującego się z wielkiego odbytu w ścianie
> odpaliłem wewnętrznego DiCaprio i zachowywałem się tak zdziwiony i przejęty jak tylko się dało
> spytałem czy coś się stało bo wyglądają blado, spojrzałem siostrze w oczy gdy to powiedziałem
> siora się wkurwiła, zaczęła sapać, mówić, że mam chore pomysły
> ogólnie pełno oskarżycielskiego gówna, tak jakby nie widziała, że dopiero wszedłem drzwiami frontowymi, pytała jak to zrobiłem
> zachowuję pokerową twarz i pytam czy coś brała
> mówię, że zachowuje się jak pojebana odkąd zaczęła tu przyprowadzać tego wacka
> spojrzałem na cwela wkurzonym wzrokiem
> oznajmiam jej, że powiem wszystko rodzicom o tym jak się zachowuje, to ją trochę uspokoiło
> przypomniało jej się, że mam moc skarżenia jak malutki tchórz którym właściwie jestem
> powiedziałem żeby się ogarnęła i przestała robić to co robi, wyszedłem jak teksański kowboj po Alamo

Faza druga: PARANOJA

> minął tydzień z hakiem po incydencie z dyktafonem
> siostra nic nie powiedziała rodzicom o tym kawale
> ja tu ciągnę za sznurki
> mój śmiech znów zaczął na nią działać, wbiegała do mojego pokoju, żeby mnie przyłapać
> zapomniała, że to ona jest Fretką a ja Fineaszem i Ferbem
> nie udawało jej się mnie przyłapać, czasem nawet nastawiałem dyktafon i będąc z nią w pokoju robiłem swoje
> przeszukała mój pokój próbując znaleźć cokolwiek, bezskutecznie choć raz było blisko
> mówi, że tylko ja mogę wydawać ten odgłos bo pan Timberlake też to słyszy
> zignorowałem ją i nie przestawałem oglądać swojego dokumentu o narwalach i innych arktycznych kreaturach
> zacząłem śmiać się w dłuższych interwałach, czasem pomijałem parę dni żeby miała fałszywe poczucie bezpieczeństwa
> nie mogła spać, nie mogła cieszyć się czasem z jej chłopakiem, próbowała mnie przyłapać
> stałem się najsprytniejszym małym gówienkiem, nawet rozważałem karierę w wywiadzie
> nadszedł dzień gdy siorka nie mogła już wytrzymać i nasłała na mnie rodziców jak parę wściekłych psów na bezbronnego kotka
> powiedziała im, że próbuję ją wkręcić i to wszystko jest niedojrzałe, Johnny Depp ją wspierał mówiąc, że też to słyszał
> rodzice zaserwowali mi pełno bzdurnego gadania, że stąpam po cienkim lodzie itd
> nadal nie puszczałem broni jak upośledzony republikanin po strzelaninie
> dałem pokaz warty Oskara o mojej niewinności, mówiłem, że w wielu przypadkach nie było mnie nawet w domu itd
> pokazywałem in nawet paragony które służyły za alibi, byłem gwałcicielem w obcym kraju z dyplomatycznym immunitetem
> rodzice uwierzyli, kurwa, nawet ja na chwilę uwierzyłem
> siostra nadal zakładała, że kłamię
> rodzice powiedzieli że jesteśmy za starzy na takie rzeczy, dali mi ostrzeżenie i wyszli
> to dało mi erekcję tak silną by powalić nią antylopę
> czas w końcu nadszedł
> cała ciężka praca się opłaciła, spędziłem tyle czasu układając kostki domina
> czas je popchnąć

Faza trzecia: ROZPIERDOL

> piątkowa noc, mama i tato mieli randkę a ja zostałem sam z siostrą, dostała od rodziców pozwolenie na zaproszenie tego kutasa
> podsłuchałem rozmowę i pan piękniś się jakoś wywinął i powiedział, że nie przyjdzie
> w tym miejscu wiedziałem, że koza którą zarżnąłem w imię Adanimusa, boga psotników, dała mi jego błogosławieństwo

Od incydentu ze śmiechem, nigdy nie zostawała sama w domu. Wiedziała, że ja jestem jedynym możliwym wytłumaczeniem na te śmiechy, jedyną logiczną solucją.

> spakowałem rzeczy i powiedziałem, że idę do biblioteki
> wyglądała na zdenerwowaną, powinna być
> powiedziałem pa i wyszedłem, z głową wysoko i czując się jak facet z penisem rozmiarów trąby małego słonia
> pojechałem do biblioteki, zajęło mi to 25 minut busem
> gdy dotarłem, złapałem pierwszą książkę która mnie zainteresowała, wypożyczyłem, usiadłem i zacząłem czytać
> wszystko co mogłem zrobić, to czekać

Teraz przedstawiam wersję wydarzeń opowiedzianą przez Harolda

> jestem Harold, wiek nieistotny
> opuściłem szkołę wcześnie tego dnia i poszedłem do domu głównego bohatera, znalazłem klucze pod zielonym kamiennym żółwiem w ogródku
> otworzyłem drzwi, zrobiłem sobie kanapkę, pograłem na PSP w pokoju kumpla aż ten w końcu wrócił do domu
> jak już przyszedł, schowałem się w szafie i zaczekałem, aż wyjdzie, a potem schowałem się w szafie
> jego siostra nie miała pojęcia, że jestem w domu
> kumpel mrugnął porozumiewawczo i wyszedł do biblioteki
> siedziałem w szafie z walącym sercem, erekcja w gaciach, ubrany w czarny czarodziejski płaszcz i maskę okaleczonej świni, coś jak te ziomki w Pile 2
> miałem ze sobą dyktafon który mu pożyczyłem, podłączony do małego wzmacniacza
> na dyktafonie były jego nagrania i miałem czekać około 45 minut od momentu w którym wyszedł
> kiedy czas nadszedł, przypiąłem dyktafon do piersi, strzeliłem knykciami i wyszedłem
> puściłem nagranie na maksymalnej głośności, zero reakcji
> usłyszałem telewizor grający w salonie, więc spróbowałem znów parę razy zanim się poddałem
> telewizor tłumił dźwięk dyktafonu, nic nie szło zgodnie z planem
> głucha szmata zakłócała nasz świetny plan
> wyszedłem z pokoju po cichu, nikogo nie było w pokoju siostry, więc musiała być w salonie
> wszedłem do salonu, a ona była na kanapie
> twarz w poduszce, dupa wysoko ruchana przez jakiegoś chuderlawego cwela
> obydwoje mieli plecy zwrócone do mnie, to było lepsze iż nasz plan, to była jedyna w życiu okazja
> powód dla którego mama mnie nie połknęła, moja szansa, że jestem warty tyle co wojownik-wiking
> nigdy cel życia nie był przede mną postawiony tak oczywiście, bóg umieścił mnie na tej ziemi żeby upewnić się, że te skurwysynki obsrają się ze strachu
> zamiar wypełnienia jego woli coraz bardziej pompuje mi krew w żyłach
> ręce spocone, kolana miękkie
> przewinąłem dyktafon na nagranie #4 na którym kumpel krzyczał jak chińska dziewica ruchana przez mastodonta
> wszedłem do pokoju niczym ninja, ziomuś zapinał tego dupala tak mocno, że nie zauważyliby mnie nawet gdybym wszedł do pokoju tańcząc
> sięgnąłem po pilota, wyłączyłem TV a przystojniaczek przestał posuwać
> wziąłem głęboki wdech i krzyknąłem na całe gardło
> CO WY KURWA ROBICIE
> odskoczyli spłoszeni jak gołębie na placu wolności
> ściągnąłem kaptur odsłaniając maskę świni
> widziałem jak kolory spływają z ich twarzy, terror najwyższej jakości w ich oczach
> patrzyli w odbyt boga i topił on ich oczy śmiertelników, dławiłem się własną śliną próbując się nie śmiać
> dziewczyna zaczęła piszczeć bardzo wysokim tonem, każda nutka przechodziła przez moje ciało jak przyjemne fale
> cwel położył się na niej próbując ją osłonić swoim ciałem, ale dziewczyna próbowała desperacko wyrwać się i uciekać
> to wyglądało jak pełzające po sobie robaki po letnim deszczu
> zanim odzyskali równowagę sięgnąłem do kołnierza i nacisnąłem przycisk na dyktafonie puszczając najgorsze odgłosy jakie kiedykolwiek słyszałem
> "POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYY"
> koleś się posikał, dosłownie strumień uryny wyciekł z jego sztywnego puloka

Całkiem imponujące, że mógł utrzymać erekcję w takiej sytuacji, brawo.

> podniosłem ręce odsłaniając rytualny sztylet dzierżony w prawej, podczas gdy demoniczne skrzeki z dyktafonu uderzały w nasze bębenki
> słowa nie mogą opisać dźwięku jaki wydali chłopak i dziewczyna, jak piski balonu z którego schodzi powietrze a ktoś rozszerza ustnik, jak głodne świnki morskie
> jak małe gepardy wołające matkę
> zebrali się i zaczęli biegnąć strącając wszystko po drodze
> wybiegli nago z domu, jedyne co słyszałem to ich krzyki, wiem, że moje przeznaczenie zostało dopełnione, teraz mogłem już umrzeć
- Harold

> spotkałem Harolda później tego dnia, powiedział, że rzeczy nie poszły zgodnie z planem ale wszystko było Ok
> wróciłem do domu widząc kilka radiowozów na podjeździe
> powiedziano mi co się stało, miałem paragon z biblioteki i byłem też nagrany na kamerach więc o nic mnie nie podejrzewano
> przeprowadziliśmy się tego samego miesiąca, znów mogłem używać komputera
> nigdy nie widziałem już tego pedałka a siostra wstąpiła do zakonu
Order
Avatar użytkownika

Posty: 281
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Re: Adwokat

Postprzez Order » 19 gru 2017, o 20:16

Możecie nalać polaczkowi Don Perignona, albo dobrej whisky 18 letniej. Polaczek wypije duszkiem i powie, że cierpkie i jakieś mdłe. Dacie polakowi trufli to powie, że to jakiś zgniły czosnek. Zaparzycie polaczkowi dobrego espresso z dobrej, ręcznej maszyny, z świeżo mielonych ziaren bardzo dobrej jakości, powie że jakaś mała ta kawa i w ogóle kwaśna i i dziwnie smakuje. Dlatego mnie nie dziwi, że 3/4 z was, biedaki szkaluje HAWAJSKĄ. Nie dziwi mnie to, ponieważ wiem że jesteście tylko biednymi cebulakami i całe życie schabowe z mięsa za 7,99/kg. Nie znacie życia, wasze kubki smakowe są wypalone od podrobionych fajek i chujowej wódki. Nigdy nie mieliście okazji poznać smaków. Na widok pizzy z miodem byście pewnie skakali i darli mordę jak te małpy w zoo. Kompozycja słodko-słone, albo słodko-kwaśne to jedna z najlepszych rzeczy jakie można skonsumować. Prawdziwa eksplozja dla wyrafinowanych smakoszy.
W cywilizowanej i rozwiniętej Japonii, kiedy córka przyprowadza i przedstawia swojego wybranka rodzicom, ci wykonują test. Podają mu Hawajską. Kiedy chłopak pizzy nie zje, albo powie że mu nie smakuje, to wiadomo że pochodzi z patologicznej rodziny. Test działa z dokładnością 100% i nawet WHO i ONZ przyznali, że u rodzin w których dominuje alkoholizm, narkomaństwo i kazirodztwo zawsze pojawia się niechęć do pizzy z ananasem.
Order
Avatar użytkownika

Posty: 281
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Re: Adwokat

Postprzez Order » 22 gru 2017, o 23:24

Mój stary to fanatyk Army. Pół mieszkania zajebane replikami granatów - najgorze. Średnio raz w miesiący ktoś wdepnie w leżący na ziemi granatami i trzeba je wyciągać w szpitalu bo mają zawleczki. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to babka z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać XD bo byślała, że znowu zawleczka w nodze.

Druga połowa mieszkania zajebana Żołnierzem Polskim, Światem Survivalu, Sztuka Okrężnej itp xD. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletowaćwszystkie militarne tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakiś forach dla weteranów Army i kręci gównoburze z innymi ludźmi o najlepsze formacje itp. Potrafi drzećmordę do monitora albo wypierdolić klawiaturęza okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu chujowy dowódca z niego. Matka nie nadążałą z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę CHORĄŻY, za najebanie 10k postów."

Jak jest misja to co weekend zapierdala na allegro po MRE. Od jakichś 3 lat co misję wpierdalam na kolacje wojskowe racje żywnościowe a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego chujstwa. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że jem te racje bo polskie i niczym wojskowy myśle.


Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo napierdlajają zeusy na jakimś publicznym serwerze i krzycząć, że kryje azymut albo robi CQB.

Przy jedzeniu zawsze pierdoli o wojsku i za każdym razem temat schodzi w końcu na Bohemia Interactive Studio, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr co updejt rozpierdalają mody i trzeba czekać hurrr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać regulamin jakiejś grupy nastawionej na heavy RP żeby się uspokoić.


W tym roku sam sobie kupił na święta replikę jakiegoś G-36. Oczywiście do wigilli nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i załadował jakieś kulki w dużym pokoju. Ubrał się w mundur WZty i siedział cały dzień przed kompem i krzyczał do mikrofonu jaki on to ma nowy sprzęt i będzie się lepieł wczuwał. Obiad (karp ofc) też tak zjadł.

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do tych gości z Bohemia Int. to bym zapierdolił aby już więcej nie robili nic z tą armą to może ojciec by przestał tyle grać.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie na swoją misję. Super prezent kurwo.


wziął mnie ze sobą na poligon w drodze wyjątku. Super przent kurwo.

Logujemy się do gry stary już mówi CZOEM PANIE DOWÓCO i już mu się oczka świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt w postaci miski bigosu i kufla piwa i siedzimy przed monitorem. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem sobie z telefonu muzyke to mnie ojciec pierdolnął reką po głowie, że wróg to słyszy i zdradza pozycje nie jego ale całej drużyny. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo AIki nie takie głupie i to słychać a to hewi ErPe grupka. 3 godziny później musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć jak ojciec śmieszkuje z mirkiem o tym ile by talibów zajebał chuj, że misja jak widziałem to chyba ruskimi mają na ukrainie czy inny biedo-kraj. W pewnym momencie ojciec odszedł od komputerana kilkanaście metrów do przedpokoju i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba odchodzić bo dowódca może usłyszeć i wstyd przed drużyną tak gdzie on to amunicyjny MG a za sobą ma medyka kaprala i kapitana bo w bazie


Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym zawsze siedzi na TeamSpeak'u. Kiedyś towarzyszem wypraw wojennych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce WZ 93. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodziłz żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny to zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o armie i o wojsku. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę , czy generalnie lepszy jest beryl WZ. 96 czy może 2004

"WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAK SIE STRZYLO Z TEGO BERYLA? CELUJESZ W MORDE A STRZELA 10 METRÓW WYŻEJ"

"KURWA ŚLEPY JESTES? TEN MODEL WYGLĄDA JAK GÓWNO A JAK STRZELASZ DO CELU Z CELOWNIKIEM NA 600 METRÓW A STOI JAKIES DOBRE 60 TO SIE NIE DZIWIE!"

"CO TY MI O BERYLACH PIERDOLISZ JAK TY LEDWO DALMIERZ OBSŁUGUJESZ. 2004 TO KRÓL BERYLÓW TAK JAK LEW JEST KTRÓL DŻUNGLI!"

No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszył roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrałą akurat matka, złożyła kondolencje, odkładała słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec.

"I bardzo kurwa dobrze"

Tak go za tego beryla znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Bohemii. Stali się oni kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z BOH'a powiedzieć. Gazety niemilitarne też przestąłczytać bo miał ból dupy, że o armie i aferach w BOHu nic nie pisze.

Szefem BOHa jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego usosobieniem całego zła wyrządzonego wszystkim modyfikacja do army i ojciec przez wiele lat toczył z nimi wojnę. Raz poszedł na jakiś event gdzie byli przedstawiciele studia i występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siła go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał. Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Bohemia Interactive ojciec rozpoczal partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu BI'studia i wszystkich developerów na forach typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że cał dev team sabotuje modyfikacje ACE'a i Aresa itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się na bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić 2000zł. Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, BI'studio,Adama i w ogóle na cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że BIstudio jak jacyś masoni rządzą całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie ukłądy. Przeliczał też te 2000 na repliki, składki serwerowe czy jego marzenie - HONKERA (zbiera dalej) i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł zrobić z hajsem. Stary jakoś w zeszyłm roku stwierdził, że koniecznie musi mieć własną grupę do army (ze starej go wypierdolili za szit który robił na temat devów)
>synek we własnej grupie to dopiero będzie granie takie RP będą trzymać chłopaki!
ale nie było go stać ani nie miał modów a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za serwer tyle XD więc zgadał się z jakimiś armowiczami z okolicy, których poznał na jakimś forum, że kupią serwer na spółkę i znajdą jakieś mody. Serwer będzie stał u jakiegoś janusza (bo niby taniej) a mieszkał dom dalej a nie mieszkanie w bloku jak my. Na początku ta grupka trzymałą się nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował tak jebitnie i nie mógł grać z nimi sobotniej misji i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze Ci jego koledzy mieli stream'a i mówili jak to zajebiście i wgl klimacik więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalićwiny co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni grają bez niego bo przecież po równo się zrzucili na serwer i z soboty na niedzielę jak janusze skończyły grać ojciec wyszedł z domu. Nad ranem wraca i mówi do mnei, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wchodzę na zewnątrz a tam na naszym samochodzie na przyczepie jebany serwer xD

Pytam skąd on go wziął a on mówi, że januszowi zajebał z domu bo oni go oszukali i żebyym brał z nim tą machinę i wnosimy do mieszkania XDD Na nic się zdało tłmaczenie, że znajmie cały duży pokój. Na szczęście serwer nie zmieścił się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on go przed domem zostawi. Za pomocą jakichś łańcuchów co były i mojej kłodki od roweru przypiął do latarni i zadowolony chce iść wracaćdo mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili sięgdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego serwer ukardł i że ma oddawać a ojciec siędrze, że oni go oszukali i on 100 zł się składał a nie zagrał w ten weekend. Ja starałem sięzałagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostałwpierdolu bo było blisko. Po kilkunastu minutahc sytuacja wyglądała tak:
-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy z serwerem i krzyczy, że nie oddawać-Janusze krzyczą, że ma oddawać-Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżacego ojca odciągnąć od przyczepy za nogę i dostał drugą nogą z kopa
-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisartiat bo pobił człowieka
-We s zystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił serwer a policjantów żeby go nie aresztowali
-Ja smutam.psd
W końcu policjanci oderwali starego od serwera. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali serwer i przyczepę, rzucając wcześniej 100 zł i mówiąc, że nie ma już do serwera żadnego prawa jak i do grupy i lepiej dla niego żeby się nigdy nie pojawiał na forum. Matka ubłagałą policjantó, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć. Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla armowiczów bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
>Weteran32
>liczba postów: 1
>Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo spoko ziomek
>człowiek trzymający dobre RP do tego nieprzeciętne umiejętności dowodzenia! Chcą go oczernić bo zazdroszczą mu.

Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od społeczności. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np pisał, że chujowa grupa i widać że mody jakieś takie trefne a o lagach nie wspomina xD
Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykłąd wrzucał zdjęcie czy filmik z singla army to sam sobie pisał
>Noooo gratuluje pięknie to rozegrałeś! Aż dziw, że nie jestreśw żadnej grupie!
a potem sięz tego cieszyłi kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na tym forum XDDD
Order
Avatar użytkownika

Posty: 281
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Re: Adwokat

Postprzez Vincer » 28 gru 2017, o 01:18

cz 1. samotny wieczor - poczatki piwnicy.

bylo to w 2007 roku, miale 16 lat. pierwsze oznaki stulejarstwa dawaly sie we znaki, wiec zostale w domu na sylwestra. wszyscy wypierdolili z domu tj. starzy siostra i brat. brat kupil mi piec browarow, wiec moglem zrobic sobie swoja piwnicza imbe. w dome byla jakas wodka, wino i inne alkohole, ktorych prawie nie tknalem. chcialem spedzic ten czas na dobrym fapie, ogladaniu filmow, gadania z malolatami na czacie i sluchaniu muzyki. jak przystalo na anonka, mialem w zanadrzu jeden szczwany plan xD
dom mialem wolny juz od 19, wiec zaczalem popijac piwo i zrobilem sobie drinka z wodki i soku pomaranczowego. juz po tej lekkiej dawce czulem cos w glowie, jak to gimbus. w tym czasie obejrzalem pieniezny the texas chainsaw massacre z 74r, wiec juz tobe hooper zaczal robic moj dzien. kolo 21 przyszledl czas na wyciagniecie kutasa z rekawa, ot taki bonus, ktory trzymalem w zanadrzu smiejac sie w duchu. inb4 duch swiety robi mi loda
ze sterczaca knaga od zakazanego myslenia i szybkim przegladnieciu paru pornoli udalem sie do pokoju siotry. tak kurwa, oto ta jebana niespodzianka. bedac pewnym, ze nikt mi nie przeszkodzi w pienieznym fapie, wyciagnalem ciuszki siotry i zanioslem do swojej piwnicy, zeby polaczyc je z dobrymi pornolami. w miedzyczasie wzialem laptop brata i tez zanioslem do mojego centrum fapu. odpalilem na nim cztery pornole naraz i ustawilem tak, by moc je wszystkie naraz ogladac. na moim kompie pisalem na czacie z samotnymi nastolatkami, dwoma milfami i jednym podszywem-anonem, ktorego szybko wyjebalem z racji na jego podszyw pod goraca 18-stke.
siadlem sobie na krzesle, zamoczylem prawa reke w balsamie siostry i zaczalem fapac. lewa reka pisala na klawiaturze, prawa robila dobrze mojemu kutasowi, a nos schylal sie co chwile, do polozonych na biurku majteczek i staniczkow. fap taki pieniezny, do tego pisanie na czacie z samotna 15-stka z borderline. w jednej z zakladek mialem takze otworzone sex kamerki, na poczatku trudno bylo sie skupic na jednym bodzcu, ale po paru minutach wszystko szlo tak szybko, ze podniecenie samo regulowalo strone, w ktora sie patrze. pierwszy fap skonczylem wachajac pieniezne majteczki i myslac o sraniu wlasnej 19-sto letniej siostry. wytrysk taki pieniezny, az ojebalem kawalek sciany, a wszystko mialo wyladowac na drzwiach od biurka xD
po fapie podniecenie minelo, umylem raczki i poszedlem do pokoju siostry. zaczalem szukac jakiegos swietego graala. chociaz nie wiedzialem czego szukam, czulem sie jak indiana jones przemierzajacy katakumby. po paru minutach przeczesywania szafy i szuflad, trafilem na trzy wibratory. tak kurwa, zrobilem to. jeden analny - maly, dwa pozostale w ksztalcie kutasow. jeden ciemnoniebieski, drugi chyba czerwony, lub rozowy. myslalem o wjebaniu sobie tego gowna w dupe, tak tez zrobile. inb4 ty chory miescil sie tylko ten najmniejszy, wiec nie omieszkalem go uzyc podczas fapu.
drugi fap zapowiadal sie rownie obiecujaco. nalozylem kondoma na kutasa, wlozyle maly wibrator w dupe i zaczalem fap nawilzona magiczna reka. doszedlem po jakis pieciu minutach. potem podobne rzeczy powtorzylem jeszcze dwukrotnie.
czas zapierdalal. zanim sie obejrzalem, byla druga w nocy, a ja lezalem na lozku caly w spermie.
z uwagi na fakt, ze spodziewalem sie w najblizszym czasie powrotu starych i siostry do dome brat mial zostac u dziewczyny posprzatale ciuszki i zabawki siostry, wzialem prysznic i dalej lurkowale internety.
nicala godzine pozniej zaczela dzwonic moja nokia 3310. majac niewyrazny napis przed ekranem, odebralem. uslyszalem glos starej. ciezko bylo cos zrozumiem. ja najebany, a u starych imba. po ciezkim skupieniu zrozumialem, ze rodzicow nie bedzie do rana i zebym sie nie martwil. no kurwa rzeczywiscie. zapowiadal sie nastepny fap, tak wiec wyjalem kutasa i zaczalem juz chyba piaty fap. pieniezna chwile przerwal dzwonek do dzwi, no kurwa rzeczywiscie 2. kutas stal jak pojebany, reka cala mokra i co tu kurwa robicz. wytarlem sie o podkoszulek, nalozylem spodnie i bluze. wolnym z podniecenia krokiem udalem sie do drzwi, by po ich otwarciu ujrzec siostre i jej najblizsza przyjaciolke. obie motzno najebane. obie motzno jebalne inb4 jebac siostre ty chory z tego co zrozumialem, przyjaciolka pytala sie, czy zaprowadze siostre do pokoju i sie nia zajmne, oczywiscie odpowiedzialem twierdzaco. siostra bylo tak mocno najebana, ze musialem ja wziac pod reke i prowadzic do jej pokoju, bylo to o tyle trudne, ze musielismy wyjsc po schodach. nie omieszkalem podczas tej czynnosci wymacac jej cialka, dotknac dupy i cyckow xD siostra taka pieniezna jajebe, do dzisiaj sralbym motzno jak na brata przystalo, zaprowdzialem ja do pokoju i sciagnalem jej buty. w glowie zaczal mi sie klebic nastepny pieniezny plan, rucham psa jak sra

cz 2. forbidden body - the new world.

sciagajac jej kozaczki, pomacalem cudowne stopki siostrzyczki, czego nigdy wczesniej nie praktykowalem, siedzac z kutasem przed monitorem. widzac ja ledwo przytomna postanowilem poczekac chwile i zrobic po 16-stu latach jakis pozytek z mojego zycia. udalem sie na chwile do pokoju polurkowac internety i po jakis 20 minutach ponownie zawitalem do jej pokoju. siostra paulinka spala w najlepsze. bedac pijanym i podniecionym nie myslalem za duzo, a wlasciwie wcale. nawet nie zastanawiajac sie ani chwili polozylem sie obok niej. rece orazu powedrowaly na jej cycuszki, by potem zmierzac coraz nizej - w kierunku krocza. nawet jak na moje tamtejsze poczucie osobowosci, uwazalem, zeby sie nie obudzila. pierwszym momentem kulminacyjnym bylo jej przewrocenie sie na brzuszek. troche strachle, ale nie zaprzestalem moich dzialan. chwile po jej czynnosci moje raczki zanurzyly sie pod bluzeczka, by zaczac zmierzac w kierunku jej piersi. na mojej drodze stanac stanik, ale delikatnym ruchem odpisalem go na pleckach. nie sciagajac go wlozylem tylko raczki pod niego i moim oczom, a raczaj zmyslom ukazal sie jeden z najpieniezniejszych widokow, jakie mialem okazje doswiadczyc. jebany pieniazek. do tego nakrecal wszystko to watek incest, co powodowalo wzrost podniecenia o kilkaset procent. chyba mialem juz calkiem wyjebane na przylapanie przez wlasna siostre. jedna reka tarmosila cycuszki, a druga po lekkim sciagnieciu spodni zabawiala sie kutasem. jajebe, taki pieniadz. moglem sie spuscic juz po wyjeciu kutasa, ale zdalem sobie sprawe, ze takie rzeczy tylko na sylwestra.
plan byl prosty - zalozyc kondoma i wyjebac wlasna siostre, jajebe, nawet nigdy bym nie pomyslal, ze taka sytuacja mogla sie wydarzyc. co prawda mialem podobne wyobrazenia, ale nie byl to taki pieniadz, jak w tamtej chwili. szybkim krokiem poszedlem do piwnicy po kondoma ale dwie paczki po 3 sztuki najlepsze xD i wzialem go ze soba. majac zamiar sie troche dluzej pobawic, wzialem chusteczke do oczywistych celow. po przybyciu do pokoju siostry upewnilem sie, czy czasem nie obudzila sie z tego wszystkiego. [/spoiler]po wyjsciu z jej pokoju nie zapialem jej stanika, tylko pozostawilem w niezmienionym stanie po ostatnim razie[/spoiler] przyjalem troche inna pozycje. kleknalem na niej, majac pod soba jej cudowna dupeczke, a troche dalej cycuszki, rucham psa jak sra

cz 3. Perfume: The Story of a …

lekkiem ruchem zaczalem zmierzac w kierunku jej cipki. chcialem wlozyc reke pod spodnie, ale spodnie tak chujowo ciasne. jak na pijanego stulejarza przystalo, odpialem guzik xD. raczka miala swobodny dostep do zakazanego ciala. prawa reka wertowala coraz nizej. jajebe. to pierwsze w zyciu uczucie cieplek cipki takie pieniezne. nie zdziwilem sie, ze byla ogolona, ale podniecenie i tak roslo. walac jednoczesnie kutasa lewa reka - co nie zdarzalo sie wczesniej - spuscilem sie na lozko. tak kurwa, zrobilem to. przynioslem jebana chusteczke, ale zapomnialem, ze obie rece zajete xD po ochlonieciu zauwazylem, ze lewe ramie siostry zostalo troszke ospermione, co ja to nawet nie. w tym momencie chusteczka sie przydala. wytarlem wieksza czesc, ale dalej bylo troche wilgotnie. na to miejsce polozylem plaszczyk siostry. podniecenie lekko sie zmniejszylo, ale kutas po chwili znowu byl w gotowosci.
wszystko dzialo sie tak szybko. mialem nadzieje, ze siostra spi w najlepsze. oczywiscie upewnilem sie, ze slodni spi i zaczalem przygotowania do zwiedzenia zazanej cipki.
wreszcie mialem pewnosc - moja cipka spi w najlepsze, wiec moglem zrobic, na co tylko mialem ochote. pewnosci dodawal fakt, ze paulinka byla pijana jak janusz spod monopolowego. jutro nie bedzie nic pamietac, a ja bede czekac nastepne dwanascie miesiecy. zaczalem miec wyjebane na tabu i moralnosc. podciagnalem bluzeczne jak najzwyzej tylko moglem. staniczek rzucilem w losowa strone. czas przyszedl na spodnie i majteczki. nie myslac za duzo zaczalem sciagac spodnie. z obiektywnego punktu widzenia troche przesadzialem - sciagnalem je calkowicie xD. miala na sobie pieniezne niebieskie stringi, wiec zostawilem, oczekujac lepszego doznania podczas kosztowania 19-sto letniej cipki. nie zwracajac uwagi na obudzenie sie siostrzyczki, moja prawa reka siegnalem do jej myszki. najpierw delikatnie polozylem cala dlon. kciukiem zaczalem masowac jej cipke, by po chwili zanurzyc caly paluszek. jajebe. nie spodziewalem sie tak mokrej cipki w srodku. baraszkowalem dluga chwile, druga reka walac sobie konia. podniecenie coraz bardziej wzrastalo. zaprzestalem zabawy z cipka, by pochylic sie i powachac najwiekszego skarbu mojej siostrzyczki. niemal bezwiednie moj jezyczek wyszedl posmakowac cipki. dwoma rekami rozchylalem jej dupcie, by miec swobodny dostep do wielkiego pieniadza. cipka pachniala i smakowala zajebiscie. w tamtym czasie nie spotkalo mnie nic pieniezniejszego od wlasnie tego momentu. czulem sie spelniony, choc spelnienie mialo dopiero nadejsc.

cz 4. Night of the Living Dead

prawa reka odsunalem jej paseczek od stringow. cipka byla bardziej mokra, niz ostatnim razem - czy ona byla swiadoma mojej zabawy? paluszek swobodnie odkrywal nowe tereny, a ja nie moglem sie doczekac goraczki niedzielnej nocy. troche pobawilem sie paluszkami z jej cipka. nastepnie przyszedl czas na final dzisiejszej nocy. przez chwile myslalem nawet, by zaczac ja jebac bez kondoma. mozliwosc zaplodnienia wlasnej siostry wzmagala podniecenie. nie tracac calkowiscie kontaktu z rzeczywistoscia, postanowilem zdzialac cos z kondomem, majac w zanadrzu goraca sperme, ktorej moglbym uzyc bezposrednio w paulince.
przyplyw podniecenia stawal sie coraz wiekszy. pierwsze sexy byly coraz blizej. prawa reka chwycilem kutasa, przyblizajac sie do mokrej cipki. najpierw delikatnie przymierzalem sie do wejscia, rozprowadzajac tym samym wylewajace sie soczki - czy ona naprawde mogla byc swiadoma tego, co za chwile mialo nastapic? po chwili delikatnie wszedlem po raz pierwszy w wymarzona cipke. myslalem, ze spuszcze sie po paru sekundach. ku mojemu zdziwieniu, nastepne ruchy byly coraz przyjemniejsze, a calkowite zaspokojenie sie nie zblizalo. uprawialem sex z moja pijana siostra. obiema rekami opieralem sie o lozko, tym samym dajac mojemu kutasowi wielkie pole dzialania. kazdy ruch zdawal sie byc przyjemniejszy, a jak widac wczesniejsza masturbacja wspomagala dlugosc sexu, ktory wlasnie uprawialem. sam sex bylby czyms zwyczajnym, ale mozliwosc robienia tego z kims szczegolnie bliskim powodowala nadmiar podniecenia. nie spodziewajac sie konca wytrysnalem w jej cipce, a wlasciwie w kondomie. nigdy podczas walenia konia nie czulem takiego spelniania. wlasciwie nigdy wczesniej w moim gimbusiarskim zyciu, nie doszlo do uwolnienia takich pokladow emocji. ja, anon, bylem spelniony. myslalem, ze kondom ekspoduje pod takim natezeniem spermy. po wszystkim polozylem sie na mojej paulince, by zdac sobie sprawe, co przed chwila zrobilem. przez te pare minut coraz glebszego zaglebiania sie w jej myszce nawet nie pomyslalem o tym, ze mogla sie obudzic i przezywac cale uniesienie razem ze mna. calkowicie odlecialem. lezalem pare minut na niej, dotykajac co chwile jej ciala, by calkowicie zdac sobie sprawe, co wlasnie sie stalo. jebane spelnienie, cos, do czego dazy czlowiek. w tamtej chwili czulem sie jak mlody bog, ktoremu nic nie moglo stanac na drodze, nawet zakazany sex, ktory mogl spowodowac nieokreslone szkody w moim dalszym, mlodym zyciu. moglem miec tylko nadzieje, ze siostra spala w najlepsze, lub nie miala nic przeciwko jej jebaniu.
po paru minutach doprowadzilem paule do porzadku, zostawiajac wszystko na wlasciwym miejscu. na pozegnanie pocalowalem ja czule w usta, tym samym odwracajac ja na plecki. czulem sie spelniony, nic nie moglo mi tego odebrac, bynajmniej w tamtej chwili.

cz 5. Day of the Dead

po czwartej poszedlem spac. w glowie nadal mialem ostatnie chwile. zasnalem po krotkiej chwili przemyslen na temat minionego dnia.
rano obudzilem sie z sucha morda. nie mialem zadnej wody czy soku. substytutem okazalo sie letnie piwo, lezace przez cala noc w szafce.
w bokserkach i podkoszulku udalem sie do kibla, by zmoczyc gebe w chlodnej wodzie. myslalem, zeby zajrzec do mojej ukochanej siostry, ale drzwi byly zamkniete, a nie mialem zadnego pretekstu, wiec zaniechalem czynnosci. nie zmieniajac odziezy udalem sie do kuchni cos przekasic, o ile w ogole mialem na cokolwiek jakis apetyt. wzialem sobie troche zarcia i poszedlem ogladac filme.
dopiero po poludniu wyszedlem z piwnicy cos przekasic. starzy nie zrobili obiadu, wiec musialem sobie radzic. dalej bylem ubrany w moj nocny, piwniczy stroj. wchodzac do kuchni zobaczylem olsniewajaca istote. byla to moja siostrzyczna we wlasnej osobie. nagle moje cialo przeszedl dreszcz podniecenia i poczulem twardnienie w bokserkach. kurwa, czemu nie ubralem sie, jak na polaczka przystalo. moje oczy od razu skierowaly sie na jej plecki, gdyz siedziala odwrocona do drzwi. podswiadomie chcialem podejsc i przytulic sie do jej cieplego ciala, ale zdazylem sie opamietac i oprzytomniec. balem sie isc w strone lodowki, ktora byla ulokowana w kacie kuchni, w jej najdalszej czesci. poczulem swoja knage i nie wiedziale co robic. mysli nie dogonily moich czynow i w sekundzie znalazlem sie przy lodowce, nie wydajac przy tym zadnego slowa do mojej siostry. stojac wpatrzonym w lodowke uslyszalem stlumione 'czesc' z ust pauliny. w miedzyczasie wyjalem salatke z lodowki i odpowidzialem cicho 'hej', patrzac jednoczesnie w jej oczka, co zreszta slodko odwzajemnila. katem oka zauwazylem jej oczka wedrujace na nizsze partie mego ciala. choc moglo mi sie tak tylko wydawac, to poczulem dziwnie czlowiek. zwrocilem swoje cialo w kierunku blatu i poczulem mojego kutasa, ocierajacego o szafke. jajebe, nie zdawalem sobie sprawy, ze knaga tak bardzo poszla w gore. konczac nakladac sobie salatki i miesa, uslyszalem ze slodkuch usteczek paulinki 'jak ci minal sylwester braciszku?'. wzialem talerz w rece i skierowalem najnizej jak tylko moglem, by zakryc mojego sterczacego kutasa, ktorego paulinka i tak mogla dostrzec ze swojej pozycji. podczas tej czynnosci wyzwolilem z siebie kilka spokojnych slow 'aa, posiedzialem, obejrzalem sobie pare filmow i jakos zlecialo'. zdazylem usiasc, a siostrzyczka lekko sie usmiechnela i poczulem dziwne zaklopotanie. wydalem z siebie chatakterystyczne 'hmmm?' i slodkimi oczkami popatrzylem na moja slodka paulinke, rucham psa jak sra

cz 6. Breakfast at Tiffany's

po krotkiej chwili przygladania sie siostrzyczce uslyszalem 'ogladales filmy i jakos zlecialo'. mowiac te slowa patrzyla na mnie przenikajacym wzrokiem. knaga chyba sie podniosla jeszcze wyzej. nie wiedzac co powiedziec, z moich ust, jakby samo z siebie wyszlo 'za to ty musialas sie swietnie bawic. pewnie nawet nie pamietasz powrotu do domu' dodatkowo usmiechajac sie ironicznie pod koniec zdania. po uslyszeniu tych slow, paulinka odlozyla kawalek chleba, ktory zmierzal w kierunku jej slodkich ust i powiedziala pochylajac jednoczesnie glowe na bok, w pieniezny, specyficzny sposob 'pamietam nawet, jak mnie odprowadzales do pokoju i chyba powinnam ci za to podziekowac hmm?'. przezuwajac pokarm przerwalem na chwile patrzac sie nieruchomo na jej zlowieszczy usmieszek. majac wrazenie, ze mogla wiedziec wiecej, niz przypuszczalem, postanowilem przestac sie zgrywac i zaczac przybierac poze dobrego braciszka, chetnego do pomocy, a jednoczesnie skromnego i troskliwego. przerzucilem pokarm na prawa czesc geby i slodko powiedzialem 'daj spokoj, w koncu jestem twoim bratem' usmiechajac sie spokojnie, bez ironicznych podtekstow, czy jakichkolwiek aluzji. paulinka sekunde pozniej wypuscila z siebie slodziutkie 'oooo' przechylajac zmyslowa glowe na bok i patrzac w moje oczka, co zreszta odwzajemnilem z usmiechem. siostrzyczka konczac po krotkiej chwili swoj posilek, powiedziala 'jak skonczysz, to przyjdz do mnie, moze napijemy sie jakiegos piwka'. zagryzienie jej warg i chwilowe spojrzenie, zanim wyszla, mowilo samo za siebie. nie zdazylem powiedziec ani slowa, a mojej kochanej paulinku juz nie bylo. siedzac spokojnie zdalem sobie sprawe, jak wielki byl moj kutas w tej chwili, a w glowie mialem nadzieje, ze siostrzyczka go zauwazyla i myslala o tym, co ja, rucham psa jak sra

cz 7. Törst

po paru minutach skonczylem siadanko i po upewnieniu sie, ze kutas troche opadl, udalem sie do piwnicy. po drodze uwazalem, aby siostrzyczka dala mi przejsc spokojnie do piwnicy, abym mogl ubrac polaczkowe ubranie w celu zakrycia mojej knagi. po drodze zobaczylem uchylone drzwi do mojego ulubionego pokoju - nie, wtedy to nie byla piwnica - zerknalem ukradkiem, lecz niczego nie udalo mi sie dostrzec. udalem sie wiec przebrac, co nie sprawilo problemow. knaga dalej stala, ale pod moimi cottonworldami zdolalem ja w przyzwoity sposob okielznal, wiec moj krocz nie wydawal sie bardzo wybrzuszony, no moze troszeczke. cottonworldy w tamtej chwili otrzymaly ode mnie wiadro bawelny, a ja udalem sie w strone pokoju siostrzyczki. ledwo minalem drzwi piwnicy, gdy uswiadomilem sobie, ze zostalo mi w szafce jakies piwo, ktorym moglbym poczestowac paulinke. wrocilem i moim oczom ukazaly sie dwa okocimy mocne, ktore z racji swojego piwniczenia stracily zimny posmak, o czym przekonalem sie pozniej.
z piwama w rece udalem sie juz calkowicie pewnie w kierunku moich ulubionych drzwi. wszedlem tak cicho, jak to bylo mozliwe. siostrzyczka lurkowala internety na laptopie brata. siedziala przdzem do drzwi, ale nie zdolala mnie zauwazyc. powoli wchodzac wydalem charakterystyczny dzwiek butelek, po ktorym jej slodka buzka zaczela patrzyc we wlasciwym kierunku - na swojego kochanego braciszka. paulinka od razu powiedziala 'to ja mialam ci postawic piwo'. widzac kochany usmieszek, odwzajemnilem tym samym i dodalem 'yhm, jeszcze bedziesz miala okazje sie odwdzieczyc'. siostrzyczka lekko sie zasmiala, a nastepnie poklepala kolo siebie reka, cobym usiadl kolo niej. z nutka podniecenia w sobie, usiadlem na wyznaczone miejsce i polozylem piwka na lozku. oczywiscie zapomnialem wziac otwieracza. no jajebe. nie chcialem otwierac piw wlasnym sposobem, ktorego wtedy nie mialem, a zreszta moglbym zepsuc sytuacje rozlewajac piwo na siostrzyczke, wiec poszedlem do kuchni i wzialem otwieracz. przed wyjsciem powiedzialem tylko 'zaraz wracam' a paulinka tylko wydala z siebie charakterystyczne 'okej'. wrocilem po chwili, usiadlem i otworzylem piwka. nie myslalem o wzieciu szkla i chyba nie bylo z tym problemu. wreczylem jedno piwo kochanej siostrzyczce, co skwitowala slodkim 'dziekuje' i delikatnym spojrzeniem. po jakiejs minucie przerwala lurkowac internety i odwrocila sie troszke w moja strone, ukladajac przy tym nozki w podniecajacy sposob. podlozyla sobie poduszke pod swoja prawa strone i opierajac sie o nia patrzyla na mnie swoimi oczkami, rucham psa jak sra

cz 8. Toy Story I

na poczatku pragne nadmienic w jakim ubranku byla w tamtym czasie paulinka - coby anonki mogly sobie ja wyobrazic do fapu, zamiast losowej pornogwiazdy - a takze jak w ogole wygladala na co dzien.
19 lat, ok 170cm, kruczoczarne wlosy, siegajace pare centymetrow ponizej ramion, smukla budowa ciala, srednie cycuszki - nie za duze, nie za male, bylo za co chwycic - do tego ich jedrnosc dodawala +1 do wszystkiego. skora lekko ciemna, calkiem przyjemna, nie jak karyna z solarium, ale przecietna dziewczyna.
tamtego popoludnia ubrana byla w rozowe rajstopki - zalozyla je, jak zreszta reszte ciuchow chwile przed moim przyjsciem z kuchni - bialy t-shirt i czasami widoczny czerwony stanik.
paulinka patrzac w moje oczka, przyblizalac pswoja raczke do mojej nogi, w tym samym czasie mowiac 'wiesz, rucham psa jak sra sam wiesz dobrze co'. konczac zdanie jej raczka dotknela mojej nogi, by po chwili calkowicie ja objac i zmierzac wyzej. nie wiedzac co powiedziec wydalem z siebie ciche 'hmm' lub lekkie 'mmm'. zblizajac moja glowe do siostrzyczki prawa reka odkladalem piwo na podlodze, by po chwili zblizyc sie do paulinki i ucalowac ja, co przerodzilo sie w odwzajemniony namietny pocalunek.
raczka siostry dotykala mojego krocza, starajac sie rozpiac spodnie, co bylo ciezkie w tej pozycji. sam objalem ja jedna reka w pasie, by druga subtelnie dotknac jej glowke - chyba podswiadomie, jak to niejednokrotnie widzialem w amerykanskich filmach. w czasie naszego pierwszego calkowicie swiadomego zblizenia moja goraca siostrzyczka wydawala z siebie podniecajace dzwieki, po ktorych kutas wydawal sie zaraz eksplodowac, a ja sam mialem w tym czulem sie, jakbym mial odleciec z tego wielkiego pieniadza.
namietna chwile przerwalo nam dziwne, zimne uczucie rozlewajacej sie wody. tak kurwa, siostra nie odlozyla piwa i zaczelo sie wylewac po jej probie wygodniejszego ulozenia nozek. oboje cala sytuacje skwitowalismy pozytywnym smiechem i po chwili, podniecajacym zlaczeniem sie naszych oczu. piwa nie ulalo sie zbyt wiele, ale paulinka na szczescie badz nieszczescie oblala sobie rajstopki. po zauwazeniu tego detalu wydala z siebie seksowne 'ojj'.
knaga dalej stala w najlepsze.
siostrzyczka odlozyla piwko na stol, ja takze to uczynilem z moim, do tej pory bedacym na podlodze.
wracajac w strone lozka, paulinka wyciagnela do mnie swoja raczke, lapiac moje spodnie i przyciagajac do siebie. wyladowalem na kolanach, by po chwili polozyc sie na siostrzyczce i zaczac kolejny namietny pocalunek. ta chwila przerodzila sie w coraz to mocniejsze dotykanie sie nawzajem, zwiedzajac nasze ciala. juz w tej chwili moja jedna reka powedrowala w strone cycuszkow, by po chwili wyladowac na nich i coraz doglebniej korzystac z tych pieniazkow. caly czas w tym czasie czulem jej raczke dotykajaca mojego kutasa przez spodnie. nie przerywajac calowania rozpialem swoj rozporek, a siostrzyczka jak na zaproszenie wlozyla swoja raczke, by po sekundzie zaczac dotykac mojego kutasa. jajebe, cieplo jej raczki bylo nie do opisania.
zaczalem zmierzac w kierunku sciagniecia jej t-shirta, co po chwili sie udalo. tym samym odpalem z tylu jej staniczek, ktory wyladowal na ziemi. zaczalem dobierac sie do jej cipki, chca sciagnac spodnie, nie dajac jej tym samym dostepu do mojego kutasa. zaraz po tym sciagnalem spodnie, a siostrzyczka rozchylila nozki, dajac tym samym zaproszenie do swojej cipki.
najpierw delikatnie rekami gladzilem jej uda, by dojsc do cipki i przez biale stringi zaczac ja masowac paluszkami. po chwili moj paluszek wyladowal pod stringami dotykajac juz wilgotnej cipki. nastepnie odchylilem je na bok i zaczalem lizac jak najlepszego chupa-chupsa. jajebe, nigdy nie spodziewalem sie takiego pieniazka. cipka smakowala calkiem slodko z lekka nutka cytrynki. do tego zapach podniecal mnie niesamowicie. lizalem ja na przemian wkladajac paluszek, by po chwili masowac jej guziczek. wlozylem dwa paluszki, cipka byla juz w tym czasie zajebiscie wilgotna. siostrzyczka chwycila mnie za wlosy, nie dajac dokonczyc mojej zabawy. pociagnela mnie do siebie, co przerodzilo sie w nastepny namietny pocalunek. w tym samym czasie macalem jej cipke i cycuszki, a ona sama nie omieszkala dotykac mojego kutasa i stymulowac go srami w gore i dol.
paulinka chwycila mnie za szyje i dala wyrazy znak, bym polozyl sie na plecach. rozkaz wykonalem bez zajakniecia. usiadla na mnie okrakiem, zdjela podkoszulek i zaczela sie znizac, by sciagnac spodnie. po tej czynnosci dotykana mojego kutasa przez moje cottonworldy, by nastepnie je zdjac i udac sie ustami do mojego kutasa, jak posluszna kurwa. ssala go, jednoczesnie dotykajac mojego torsu i jajek. co chwile zmieniala ssanie kutasa na zabawe nim swoimi raczkami i znizala sie by wziac w slodkie usteczka moje jajeczka. mozecie sobie wyobrazic taka sytuacje, jednoczescie czujac na sobie wzrok swojej 19-sto letniej siostrzyczki-kurewki, rucham psa jak sra

cz 8. Toy Story II

siostrzyczka pobawila sie nim jeszcze chwilke by pozostawic na nim tylko swoja raczke, a nastepnie udac sie do moich ust i je slodko pocalowac, co odwzajemnilem rowniez gorliwie. nie czekajac dluzej paulinka usiadla na mnie okrakiem przejmujac kontrole nad cala sytuacje, by po chwili wlozyc sobie mojego kutasa w swoja wilgotna cipke. tym samym dotykala mnie swoimi dlonmi po calym ciele, ujezdzajac mnie jednoczesnie. sam zaczalem dotykac, co tylko moglem. rece dotykaly raz slodkiej dupeczki probujac dostac sie do jej drugiej dziurki, by po chwili zaczac bawic sie jej cycuszkami. na poczatku nie myslalem o tym za bardzo, ale teraz wydaje sie to jeszcze pieniezniejsze - paulinka nie zalozyla kondoma, widocznie wiedziala jak sprawic przyjemnosc braciszkowi. w tamtym momencie bylem juz pewny, ze sie dobrze zabezpiecza, ale mozliwosc dojscia w siosrzyczce, co moglo spowodowac dalsze komplikacje, tym bardziej mnie podniecala.
czulem na sobie cale jej cialo, wrecz skakala na moim kutasie. mogac sprawic jej przyjemnosc bylo uczuciem lepszym, od swojego spelnienia w jej cipce. paulinka zaczela mnie nagle namietnie calowac, by po chwili wygiac sie w wielkiej rozkoszy, spelnieniu. tak kurwa, dalem wlasnej siostrzyczce pieniezny orgazm. czulem dobrze czlowiek. paulinka przytulila sie do mnie po chwili calujac namietnie. jakies dwie minuty pozniej uslyszalem z jej ust 'dziekuje braciszku'. tym samym popatrzyla na mnie swoim przeszywajacym wzrokiem.
zeszla ze mnie, by zaczac dobierac sie do mojego kutasa. zaczela robic mi lodzika, a ja pod moja raczka poczulem jeden z jej wibratorow. poprosilem siostrzyczke do siebie. dala mi slodkiego calusa, by nastepnie zajac sie moim kutasem, tym samym dajac pod moj jezyczek swoja slodka cipke. trudno bylo sie skupic na czyms wiecej, czujac ten jezyczek na moim penisie. zaczalem lizac jej skarb, by nastepnie zaczac zabawe jej dlugim przyjacielem. po kilku srach uslyszalem zadowolenie z jej ust. dalej robilem to, co dobre. bedac zajebiscie podnieconym, przylozylem jezyczek do jej drugiej dziurki, nie przestajac dogadzac jej myszce. oblizalem paluszek i wlozylem do jej intymniejszego miejsa. paulinka skwitowala to podniecajacym 'aah'.
siostra bawila sie moim kutasem, ja wibratorkiem dogadzalem jej cipce, co chwile zachaczajac o nia jezyczniem. jej druga dziurka byla pod wodza mojego paluszka, ktory po chwili powital jeszcze jednego malego skurwysyna. minute pozniej poczulem przeszywajace cieplo na calym moim ciele. wydalem z siebie kilka dzwiekow oznaczajacych moje spelnienie, wystrzelilem w usta siostrzyczki zapominajac o jej przyjemnosci. obie rece wyladowaly na jej ciele niczym majace przezwyciezyc ten pieniezny moment. doszedlem. nawet nie spostrzeglem, kiedy poczulem cudowny jezyczek w moich ustach. raczki niemal podswiadomie podazyly na cialo paulinki. obaje lezelismy przytuleni do siebie przez pare minut. oboje spelnieni.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Vincer
Młodszy chorąży
Avatar użytkownika
Młodszy chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 615
Dołączył(a): 7 sie 2016, o 20:53
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 2 sty 2018, o 16:14

Tego dnia wstałem o 21, bo poprzednią nockę spędziłem z ojcem w kopalni - własnej kopalni. Odkąd nauczyłem sie sam wysrać, mój tata postanowił zacząć spełniać swoje marzenie życia. Chciał dokopać sie piekła . Skończyłem tylko 3 klasy podstawówki, bo nie było czasu na glupoty. Musielismy kopać, a konkretna jazda zaczęła sie gdy tatek wziął kredyt na koparke. Gdy już byliśmy na głębokości 5km, w ziemi otworzył nie z dupy ni z pizdy tunel. Tata uśmiechnął sie dziwinie i poswiecil latarką w ciemność. Po chwili z tunelu wyszła postać. Miała ogon i rogi na czole. Cała czerwona jak burak. To był szatan, sam we wlasnej osobie. Trzymal w reku trójząb a chuja oplatal wokol uda. Popatrzył na nas i rzekł: - Idźcie stąd kurwa. Wrocilismy windą na powierzchnie, zasypalismy dziurę i za sprzedana koparke otworzylismy wlasny warzywniak.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Chorąży
Avatar użytkownika
Chorąży
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 1202
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Poprzednia stronaNastępna strona

Posty: 102 • Strona 8 z 111 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

Powrót do Offtopic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość