Adwokat

O wszystkim i niczym.
Posty: 92 • Strona 10 z 101 ... 6, 7, 8, 9, 10

Re: Adwokat

Postprzez R4KET » 16 maja 2018, o 14:34

Kochani, jesteśmy w Pizdziszewie, uroczej miejscowości, na rzeką Kutasówą. Stoimy przed restauracją "Grażyna i Janusz", gdzie właściciele poprosili mnie o pomoc przy ratowaniu ich biznesu. Czy rzeczywiście sytuacja jest tak zła, że potrzeba mojej rewolucji? Zaraz sprawdzimy. Wchodzimy.

O jaki paskudny wystrój. Kto to widział. Totalny brak gustu. Nie dziwne że nie ma klientów, przecież nikt nie będzie chciał jeść w tak odstraszającym miejscu. Jeszcze te dwie kelnerki, głupie pizdy stoją i gapią się jak sroka w gnat, zamiast podejść i mnie przywitać. Fatalne maniery u tych wioskowych dziwek.

Poproszę kartę! No przecież nie kurwa do bankomatu!!! Wiadomo że kartę dań. Tak, menu, przecież to to samo. Poproszę żurek, mielonego z ziemniakami i burakami, pierogi ze szpinakiem i szarlotkę. W takiej kolejności.
Siorp, siorp, siorp. Żurek okropny, trochę za gęsty, miejscami za rzadki, mało kwaśny, kiełbasa jakaś blado szara, a miała być biała. Kotlet mielony za mało zmielony, czuć że mięso z bicia starej, schorowanej świni, co miała liszaja na podgardlu. Zamiast ziemniaków podaje się tu kartofle, co jest w ogóle kpiną. Buraków nie próbuję, są blade. Ja nie mam zwyczaju jadać bladych buraków. Pierogi miały być ze szpinakiem, a są ze szczawiem. Szarlotki nie komentuję. Dramat.
Poproszę szefostwo! Raz!

Grażyna, Janusz. Dlaczego Wy trujecie ludzi? Przecież to jedzenie jest skandalicznie chujowe. Jak Wy możecie to podawać gościom. Proszę mi nie mówić, że nie jest tak źle, jest chujowo. Grażyna nie płacz, bo to nie miejsce na płacz, jestem po to, żeby Wam pomóc, a jak będziesz się mazać, to nie będzie rewolucji. Janusz, wytrzyj tej torbie pysk, bo nie mogę na nią patrzeć. Zaprowadźcie mnie do kuchni, chcę porozmawiać z szefem kuchni. Chociaż jest nim tylko z nazwy.

Proszę Pana, kto Pana uczył gotować? Babcia? A co teraz robi Babcia? Nie żyje? No to sam Pan widzi, do czego prowadzi takie gotowanie. Pan chce pozabijać tych ludzi. Ja nie wiem jak Pan patrzy w lustro po takim gotowaniu. Co za bydlę. Czy umie Pan odróżnić ziemniaka od kartofla? To to samo? Trzymajcie mnie, bo wykurwię tej szuji w ten parszywy ryj. Nie kompromituj się człowieku!
Dobra, na dzisiaj koniec. Ogarnijcie ten chlew do jutra, bo ja nie będę w takim rozpierdolu robić rewolucji. Śmierdzi tu jakby się stado goryli jebało, a od Ciebie kucharzyku to wali jak z wylęgarni smoków. Do jutra.

Drodzy Państwo, minęła noc, przez którą właściciele mieli czas na przemyślenie swoich błędów. Kuchnia to świątynia, którą Janusz z Grażyną zbeszcześcili. Dzisiaj tak się nie zarabia na gastronomii, trzeba mieć na to pomysł i ludzi ze smakiem. Czy to się uda? To się okaże niebawem.

Proszę wszystkich na salę. Jak mówię kurwa wszystkich to wszystkich. Dokonujemy rewolucji kuchennej. Zmieniamy wszystko. Lokal będzie miał nazwę "Generalna Gubernia", ściany będą brunatno szare, zdobić je będą podobizny austriackiego malarza, pamiątki z lat 39-45. Ściany o nierównej strukturze z wzorem imitującym ślady po pociskach. Menu, to kuchnia terenów okupowanych, tak dobrze znana i wspominana przez dziadków i babcie. Będzie smacznie jak u mamy. Na jutro proszę mi przygotować na promocyjną kolację: sześć psów, dwanaście kotów, kilka gołębi i wron. Do tego brukiew, mirabelki, worek przydrożnych chwastów. Zapiszcie sobie to wszystko i jedziemy na wycieczkę integracyjną. Musicie być zespołem, zgraną drużyną.

Drodzy Państwo, jesteśmy na terenie dawnego obozu zagłady. Pachnie tu historią i palonym ciałem. Muszę wstrząsnąć tymi ludźmi, żeby zaczęli być drużyną w kuchni i poza nią. Zobaczymy jak im się to uda.

Moi drodzy, podzieliłam Was na dwie grupy. Odróżniacie się ubiorem. Drużyna A jest w pasiakach, drużyna B w mundurach. Drużyna A ma wykopać dół na czołg, a potem go zasypać. Drużyna B, ma nadzorować i dopingować przy pomocy sprzętu tak, żeby praca została ukończona przed zachodem słońca. Do roboty. Pamiętacie że jesteście drużyną!

Personel "Generalnej Gubernii" zmęczony ale szczęśliwy wrócił do swojej kuchni i tam przygotowuje promocyjną kolację. Muszę im pomóc i pokazać parę sztuczek, żeby rewolucja się udała. Do dzieła!

Startujemy z nowym menu, będzie pasztet z psa, kot słodko kwaśny, wrona po żydowsku i gołąbki, tylko takie bez kapusty. Sam gołąb. Janusz i Grażyna chodźcie za mną, zobaczycie tłumoki jak sobie z tym radzić jak mnie nie będzie. Pies musi być dobrze obrany z sierści. Zaopatrzcie się w myśliwskie noże do skórowania. Dobrze pomielić, dodać mniszka lekarskiego i w chuj przypraw od naszego sponsora, tak żeby w ogóle nie było czuć psa, to największy sekret. Do tego cebula, mąka, mąka i jeszcze raz mąka. Kot przed ubiciem musi mieć wycięte jądra i siuraka, bo będzie strasznie jebało moczem. Przez odbyt wciskacie mu mirabelki i zawijacie go szczawiem. Tylko z lewej do prawej. W tym cały sekret. Nie wyrzucajcie kocich oczu, świetny bulion z tego. Gołąb pieczony cały tak jak jest. Spalone pióra tworzą wspaniałą glazurę. Podpatrzone w Chinach, tak kraj w Azji jebane ćwoki. Wrona po żydowsku w zasadzie robiona jak gołąb, ale w menu jest opcja, że klient może się targować, a Wy biadolicie za barem, że Was puszczą z torbami i wciskacie jak najdrożej. Taki performance, świetna zabawa i atrakcja.
Chleb pieczony z mąki przydrożnych chwastów, smarujecie pasztetem z psa i idziecie w miasto na promocję, zapraszać gości na kolację.

Wspaniała uroczysta kolacja, jak sami Państwo widzicie, klienci nie mogą zamknąć ust ze zdziwienia. Nigdy nie jedli tak wykwintnych i wyszukanych dań. Wszyscy robią sobie zdjęcia z Januszem w mundurze, jest wesoło i tak ma być. Jest pomysł, wspaniałe miejsce pachnące historią, żywe wspomnienia tamtych lat i smak, którego nigdy nie zapomną.
Podpisuję się pod tą rewolucją obiema rękami. Janusz z Grażyną mogą teraz tylko czerpać garściami z dobrodziejstw jakie niosą nasze rewolucje. Dobranoc.

Dwa tygodnie później.

Jesteśmy znowu w "Generalnej Gubernii". Czy Janusz z Grażyną trzymają poziom jaki zostawiłam po ostatniej, finałowej kolacji?
Zaraz sprawdzimy.

Widzę sporo gości. Głównie z Niemiec. To chyba Ci od tych dwóch autokarów. No, no. Interes się rozwija. Zobaczymy jak ze smakiem. Poproszę pasztet z psa, słodko kwaśnego kota, wronę po żydowsku i gołębia.

Oj kochani, błąd. Kot miał być zawijany w szczaw od lewej do prawej, a jest odwrotnie, moje podniebienie to wyczuwa. Nie do końca wycięte jądra łamią smak mirabelek i trzeba nad tym popracować. Do pasztetu nie nadaje się pinczer. Jest zbyt żylasty. Nie zatykała się maszynka do mielenia? No właśnie. O wronę mieli ludzie się targować, a macie stałą cenę, to błąd, bo nie ma zabawy, która uatrakcyjnia posiłek. Gołąb nie jest pieczony żywcem i to też nie jest to. Ale ogólnie nie jest źle.

Drodzy Państwo, rewolucja się broni, ale jest jeszcze dużo do poprawienia. Na pewno aura tego lokalu robi swoje, ale tutaj jedzenie ma przyciągać ludzi, a nie Janusz w mundurze Gestapo. Oceniam na czwórkę z minusem, a na pewno do "Generalnej Gubernii" wrócę jeszcze poczuć tę atmosferę terenów pod butem zaborcy i popatrzeć na Janusza i jego doskonale wypastowane oficerki.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
R4KET
Sierżant
Avatar użytkownika
Sierżant
Karts DLCHelicopters DLCMarksman DLC

Posty: 982
Dołączył(a): 18 cze 2013, o 07:36
Lokalizacja: Kraków

Re: Adwokat

Postprzez Order » 16 maja 2018, o 15:38

> miałem 16 lat, mieszkałem wtedy w małym domku z 3 sypialniami z mamą, tatą i siostrą
> rodzice są surowi jak sk***ysyn, bardzo chrześcijańscy
> ja i moja siostra, mieliśmy swoje własne sypialnie
> rodzice pozwalali mi mieć starego kompa w swoim pokoju, pod warunkiem, że obiecam im nie walić konia
> wiem, to poj***ne
> drzwi od mojego pokoju musiały być otwarte 24/7, rodzice sprawdzali moją historię przeglądania żeby upewnić się, że nie zejdę z właściwej ścieżki
> k***yniewiedząotrybieincognito
> rodzice pracowali do wieczora, więc gdy ich nie było to siostra trzymała pieczę nad polityką otwartych drzwi
> suka co chwilę przechodziła koło mojego pokoju i upewniała się, ze nie robię nic nieprawego
> stałem się Daredevilem, słyszałem ludzi idących do mojego pokoju z odległości kilometra
> wyrobiłem refleks naszprycowanego spastycznego tygrysa otwierając i zamykając okienka z pornografią jak haker po metaamfetaminie w 1980
> nie mam żadnej prywatności więc gdy oglądam to zapamiętuję jak najwięcej, żeby potem strzepać do pamięciówki pod prysznicem

Bardzo chciałbym opowiedzieć o swoich masturbatorskich nawykach ale nie mają nic wspólnego z historią, więc tu skończę.

> siostra zaczęła przyprowadzać do domu chłopaka od czasu do czasu, wyglądał jak metroseksualny cwe* pokroju Justina Biebera
> ziomuś zachowuje się dobrze i nienagannie przed rodzicami, siostra wmawia im, że chce "uratować jego duszę" więc oni nie mają nic do ich związku
> rodzice dają mi zadanie, mam robić wszystko, żeby jego ku*as nie znalazł się w waginie mojej siostry
> role się odwróciły
> tak jak wszystko co robię, trenowałem i szlifowałem swoje działania
> zawsze czekałem na odpowiedni moment, zawsze świadom wszystkich chwil z romantycznym nastrojem i z okazją na j***nko
> wynurzałem się z cienia za każdym razem, gdy słyszałem, że jest u ich cicho i po prostu stałem i gapiłem się na nich
> jak upiorny cień w kącie ich oka niszczyłem im każdą szansę na zbliżenie
> jak sędziwe oczy gniewnego boga wpatrywałem się w ich spragnione r*chanka dusze jak najbardziej niezręcznie się dało
> i to wszystko podczas gdy mój umysł powtarzał mantrę
> "JESTEM PEŁZACZEM, CZATOWNIKIEM TERRORU, JESTEM OCZAMI W CIEMNOŚCI, WARTOWNIKIEM NOCY, MOJA JEST OBECNOŚĆ I OSĄD I SIŁA,

JESTEM WAGINALNYM KORKIEM"
> moja siostra była już zmęczona tym co robię, tak samo jej ludzkie dildo
> powinni byli po prostu iść do hotelu
> sfrustrowani obmyślili plan, bardzo ch*jowy plan
> plan który byłby tylko oliwą do ognia jakim jest mój brak życia socjalnego i nadmiar wolnego czasu
> gdy brałem prysznic, weszli do mojego pokoju i naściągali jakiegoś hardcorowego gejowskiego BDSM porno
> nie spodziewałem się tego
> rodzice wracają do domu, sprawdzają moje zadanie domowe i historię przeglądania
> przypał taki, że ja pie**olę
> gdy zobaczyłem, co właściwie zrobili, poczułem mieszankę rozbawienia i strachu
> trochę jak oglądanie psychopatycznego klauna wsadzającego monety w dupę karła, gdy wiesz że Ty będziesz następny
> próbowałem im wyjaśnić, że to jakiś wirus albo kawał, ale prędzej chyba bym sprzedał żydowi wielbłąda z 3 nogami
> zabrali mi internet, wykasowali gry i uprawnienia na komputerze
> wiedzałem, kto był odpowiedzialny za tą zniewagę, i wiedziałem gdzie mieszkają

Wiem, że nie brzmi to przekonująco, ale miałem kumpla który miał magistra we wk***ianiu ludzi i chciał, żeby go nazywać Harold

> Harold i ja obmyślaliśmy plany i w końcu zdecydowaliśmy się na ten, który miał największe szanse powodzenia

Faza pierwsza planu: STRACH

> nie miałem nic do robienia podczas wolnego czasu oprócz czytania, bo nie mogłem nigdzie wychodzić po 17
> cały czas spędzałem na siedzeniu w pokoju, nawet przestałem sprawdzać siostrę
> oni myślą, że wygrali
> raz na jakiś czas śmiałem się, nie takim normalny śmiechem ale śmiechem o wyższej barwie, wibrującym śmiechem z małymi pauzami pomiędzy wydechami
> wyobraźcie to sobie jako nagiego Świętego Mikołaja któremu ktoś ssa pałę podczas gdy ten właśnie bierze 80 kg na klatę
> pierwsze starania były bez rezultatu, lecz po jakimś czasie pedałek i siostra zaczęli to zauważać
> wsłuchiwałem się jak nietoperz, a gdy tylko robiło sie u nich cicho, robiłem to tak głośno, żeby usłyszeli, robiłem to z 3 czy 4 razy dziennie, nigdy gdy rodzice

byli w domu
> pewnego dnia siostra pyta o odgłos dochodzący z mojego pokoju
> udaję zmieszanego i zwalam to na przeciąg z łazienki
> ona nie łyka tego i wie, że to ja, jakoś głupio komentuje w stylu "pewnie tak bardzo tęsknisz za swoim pedalskim porno i stąd te odgłosy"
> robię to przez kolejne kilka tygodni i siostra w końcu wk***ia się tak bardzo, że wparowuje do mojego pokoju i każe mi przestać
> nigdy nie nakryła mnie robiąc to, zawsze byłem czujny i przestawałem, gdy słyszałem że się zbliża
> zacząłem zachowywać się tak jakbym nie wiedział o czym ona mówi i udawałem nawet zmartwionego jej stanem zdrowia
> ziarno zemsty zostało zakopane, wszystko szło według planu
> po miesiącu mój neurotyczny śmiech spongeboba stał się czymś, do czego siostra po prostu przywykła i nic sobie z tego nie robiła, to też była część planu

Harold jest bogatym dzieciakiem i ma sporo rzeczy których nawet nie potrzebuje

> pożyczył mi dyktafon, mały sk***ysyek którego mogłem ukryć praktycznie wszędzie, a można do niego była podłączyć jakiekolwiek wyjście audio
> nagrałem swój śmiech
> wpierw ukryłem dyktafon w szparze pomiędzy pudełkami ze starymi ciuchami w swoim pokoju
> upewniłem się, że ciężko go będzie znaleźć ale nadal zostanie dużo miejsca, żeby nie wytłumić dźwięku
> poszedłem do salonu i upewniłem się, że siostra i chłoptaś mnie zobaczyli, powiedziałem, że wychodzę do sklepu
> wyszedłem z domu i poszedłem do najbliższego spożywczaka
> zostawiłem dyktafon nastawiony na puszczenie nagrania 13 minut po moim wyjściu, i kolejne 10 minut później
> wszedłem do sklepu i patrzyłem na lody jakbym był Sashą Grey na międzyrasowym gangbangu przez 20 minut
> wróciłem do domu równo 30 minut po moim wyjściu i zobaczyłem siostrę i jej chłopaka w salonie
> ich wyraz twarzy gdy wszedłem do domu, niszczy mnie za każdym razem jak sobie o nim przypomnę
> czuję mrowienie w kręgosłupie jakby ktoś masował mi prostatę
> strach w ich oczach, niezaprzeczalny strach
> to wszystko wymagało lat dyscypliny samuraja, żeby nie wybuchnąć wtedy śmiechem
> wyglądali tak, jakby zobaczyli mnie właśnie wyczołgującego się z wielkiego odbytu w ścianie
> odpaliłem wewnętrznego DiCaprio i zachowywałem się tak zdziwiony i przejęty jak tylko się dało
> spytałem czy coś się stało bo wyglądają blado, spojrzałem siostrze w oczy gdy to powiedziałem
> siora się wk***iła, zaczęła sapać, mówić, że mam chore pomysły
> ogólnie pełno oskarżycielskiego gówna, tak jakby nie widziała, że dopiero wszedłem drzwiami frontowymi, pytała jak to zrobiłem
> zachowuję pokerową twarz i pytam czy coś brała
> mówię, że zachowuje się jak poj***na odkąd zaczęła tu przyprowadzać tego wacka
> spojrzałem na cwe*a wkurzonym wzrokiem
> oznajmiam jej, że powiem wszystko rodzicom o tym jak się zachowuje, to ją trochę uspokoiło
> przypomniało jej się, że mam moc skarżenia jak malutki tchórz którym właściwie jestem
> powiedziałem żeby się ogarnęła i przestała robić to co robi, wyszedłem jak teksański kowboj po Alamo

Faza druga: PARANOJA

> minął tydzień z hakiem po incydencie z dyktafonem
> siostra nic nie powiedziała rodzicom o tym kawale
> ja tu ciągnę za sznurki
> mój śmiech znów zaczął na nią działać, wbiegała do mojego pokoju, żeby mnie przyłapać
> zapomniała, że to ona jest Fretką a ja Fineaszem i Ferbem
> nie udawało jej się mnie przyłapać, czasem nawet nastawiałem dyktafon i będąc z nią w pokoju robiłem swoje
> przeszukała mój pokój próbując znaleźć cokolwiek, bezskutecznie choć raz było blisko
> mówi, że tylko ja mogę wydawać ten odgłos bo pan Timberlake też to słyszy
> zignorowałem ją i nie przestawałem oglądać swojego dokumentu o narwalach i innych arktycznych kreaturach
> zacząłem śmiać się w dłuższych interwałach, czasem pomijałem parę dni żeby miała fałszywe poczucie bezpieczeństwa
> nie mogła spać, nie mogła cieszyć się czasem z jej chłopakiem, próbowała mnie przyłapać
> stałem się najsprytniejszym małym gówienkiem, nawet rozważałem karierę w wywiadzie
> nadszedł dzień gdy siorka nie mogła już wytrzymać i nasłała na mnie rodziców jak parę wściekłych psów na bezbronnego kotka
> powiedziała im, że próbuję ją wkręcić i to wszystko jest niedojrzałe, Johnny Depp ją wspierał mówiąc, że też to słyszał
> rodzice zaserwowali mi pełno bzdurnego gadania, że stąpam po cienkim lodzie itd
> nadal nie puszczałem broni jak upośledzony republikanin po strzelaninie
> dałem pokaz warty Oskara o mojej niewinności, mówiłem, że w wielu przypadkach nie było mnie nawet w domu itd
> pokazywałem in nawet paragony które służyły za alibi, byłem gwałcicielem w obcym kraju z dyplomatycznym immunitetem
> rodzice uwierzyli, k***a, nawet ja na chwilę uwierzyłem
> siostra nadal zakładała, że kłamię
> rodzice powiedzieli że jesteśmy za starzy na takie rzeczy, dali mi ostrzeżenie i wyszli
> to dało mi erekcję tak silną by powalić nią antylopę
> czas w końcu nadszedł
> cała ciężka praca się opłaciła, spędziłem tyle czasu układając kostki domina
> czas je popchnąć

Faza trzecia: ROZpie**ol

> piątkowa noc, mama i tato mieli randkę a ja zostałem sam z siostrą, dostała od rodziców pozwolenie na zaproszenie tego ku*asa
> podsłuchałem rozmowę i pan piękniś się jakoś wywinął i powiedział, że nie przyjdzie
> w tym miejscu wiedziałem, że koza którą zarżnąłem w imię Adanimusa, boga psotników, dała mi jego błogosławieństwo

Od incydentu ze śmiechem, nigdy nie zostawała sama w domu. Wiedziała, że ja jestem jedynym możliwym wytłumaczeniem na te śmiechy, jedyną logiczną solucją.

> spakowałem rzeczy i powiedziałem, że idę do biblioteki
> wyglądała na zdenerwowaną, powinna być
> powiedziałem pa i wyszedłem, z głową wysoko i czując się jak facet z penisem rozmiarów trąby małego słonia
> pojechałem do biblioteki, zajęło mi to 25 minut busem
> gdy dotarłem, złapałem pierwszą książkę która mnie zainteresowała, wypożyczyłem, usiadłem i zacząłem czytać
> wszystko co mogłem zrobić, to czekać

Teraz przedstawiam wersję wydarzeń opowiedzianą przez Harolda

> jestem Harold, wiek nieistotny
> opuściłem szkołę wcześnie tego dnia i poszedłem do domu głównego bohatera, znalazłem klucze pod zielonym kamiennym żółwiem w ogródku
> otworzyłem drzwi, zrobiłem sobie kanapkę, pograłem na PSP w pokoju kumpla aż ten w końcu wrócił do domu
> jak już przyszedł, schowałem się w szafie i zaczekałem, aż wyjdzie, a potem schowałem się w szafie
> jego siostra nie miała pojęcia, że jestem w domu
> kumpel mrugnął porozumiewawczo i wyszedł do biblioteki
> siedziałem w szafie z walącym sercem, erekcja w gaciach, ubrany w czarny czarodziejski płaszcz i maskę okaleczonej świni, coś jak te ziomki w Pile 2
> miałem ze sobą dyktafon który mu pożyczyłem, podłączony do małego wzmacniacza
> na dyktafonie były jego nagrania i miałem czekać około 45 minut od momentu w którym wyszedł
> kiedy czas nadszedł, przypiąłem dyktafon do piersi, strzeliłem knykciami i wyszedłem
> puściłem nagranie na maksymalnej głośności, zero reakcji
> usłyszałem telewizor grający w salonie, więc spróbowałem znów parę razy zanim się poddałem
> telewizor tłumił dźwięk dyktafonu, nic nie szło zgodnie z planem
> głucha szmata zakłócała nasz świetny plan
> wyszedłem z pokoju po cichu, nikogo nie było w pokoju siostry, więc musiała być w salonie
> wszedłem do salonu, a ona była na kanapie
> twarz w poduszce, dupa wysoko r*chana przez jakiegoś chuderlawego cwe*a
> obydwoje mieli plecy zwrócone do mnie, to było lepsze iż nasz plan, to była jedyna w życiu okazja
> powód dla którego mama mnie nie połknęła, moja szansa, że jestem warty tyle co wojownik-wiking
> nigdy cel życia nie był przede mną postawiony tak oczywiście, bóg umieścił mnie na tej ziemi żeby upewnić się, że te sk***ysynki obsrają się ze strachu
> zamiar wypełnienia jego woli coraz bardziej pompuje mi krew w żyłach
> ręce spocone, kolana miękkie
> przewinąłem dyktafon na nagranie #4 na którym kumpel krzyczał jak chińska dziewica r*chana przez mastodonta
> wszedłem do pokoju niczym ninja, ziomuś zapinał tego dupala tak mocno, że nie zauważyliby mnie nawet gdybym wszedł do pokoju tańcząc
> sięgnąłem po pilota, wyłączyłem TV a przystojniaczek przestał posuwać
> wziąłem głęboki wdech i krzyknąłem na całe gardło
> CO WY k***A ROBICIE
> odskoczyli spłoszeni jak gołębie na placu wolności
> ściągnąłem kaptur odsłaniając maskę świni
> widziałem jak kolory spływają z ich twarzy, terror najwyższej jakości w ich oczach
> patrzyli w odbyt boga i topił on ich oczy śmiertelników, dławiłem się własną śliną próbując się nie śmiać
> dziewczyna zaczęła piszczeć bardzo wysokim tonem, każda nutka przechodziła przez moje ciało jak przyjemne fale
> cwe* położył się na niej próbując ją osłonić swoim ciałem, ale dziewczyna próbowała desperacko wyrwać się i uciekać
> to wyglądało jak pełzające po sobie robaki po letnim deszczu
> zanim odzyskali równowagę sięgnąłem do kołnierza i nacisnąłem przycisk na dyktafonie puszczając najgorsze odgłosy jakie kiedykolwiek słyszałem
> "POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYY"
> koleś się posikał, dosłownie strumień uryny wyciekł z jego sztywnego puloka

Całkiem imponujące, że mógł utrzymać erekcję w takiej sytuacji, brawo.

> podniosłem ręce odsłaniając rytualny sztylet dzierżony w prawej, podczas gdy demoniczne skrzeki z dyktafonu uderzały w nasze bębenki
> słowa nie mogą opisać dźwięku jaki wydali chłopak i dziewczyna, jak piski balonu z którego schodzi powietrze a ktoś rozszerza ustnik, jak głodne świnki morskie
> jak małe gepardy wołające matkę
> zebrali się i zaczęli biegnąć strącając wszystko po drodze
> wybiegli nago z domu, jedyne co słyszałem to ich krzyki, wiem, że moje przeznaczenie zostało dopełnione, teraz mogłem już umrzeć
- Harold

> spotkałem Harolda później tego dnia, powiedział, że rzeczy nie poszły zgodnie z planem ale wszystko było Ok
> wróciłem do domu widząc kilka radiowozów na podjeździe
> powiedziano mi co się stało, miałem paragon z biblioteki i byłem też nagrany na kamerach więc o nic mnie nie podejrzewano
> przeprowadziliśmy się tego samego miesiąca, znów mogłem używać komputera
> nigdy nie widziałem już tego pedałka a siostra wstąpiła do zakonu
Order
Avatar użytkownika

Posty: 253
Dołączył(a): 14 lis 2016, o 09:13

Poprzednia strona

Posty: 92 • Strona 10 z 101 ... 6, 7, 8, 9, 10

Powrót do Offtopic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość